Coś nam się zaćmiło 01.08.2008

No i co? Kto z Was należy do szczęśliwców, którzy o tym wiedzieli i mieli okazję zaobserwować? A, część nie wiedziała wcale i niczego nie zauważyła? Nic dziwnego. To było zaćmienie - w naszych szerokościach geograficznych - częściowe. Tarcza słoneczna dawała po oczach jak zawsze, a z powodu 31-stopniowych upałów byliśmy raczej skupieni na pocie spływającym nam po plecach i miłym inaczej zapachu wydzielanym przez użytkowników komunikacji miejskiej. Zwłaszcza jeśli morze ludzi wprasowało nas w czyjąś pachę. Na przystanku we Wrocławiu anonimowi skazańcy (skazani na tramwaj) mogli - zamiast zaćmienia, o którym nie wiedzieli - zaobserwować jakąś narwaną wariatkę, która wyciągnęła z portfela negatyw zdjęcia do dowodu i mrużąc oczy wystawiała go pod słońce. Cóż, jakbym miała pod ręką kliszę RTG lub chociaż płytkę CD sprawa byłaby dużo prostsza. Na szczęście zawsze jestem uzbrojona w negatywy, bo nigdy nic nie wiadomo. Pot zatem lał mi się po plecach, asfalt parował tonami pyłów wydzieranych rozgrzanymi oponami samochodów, a ja przepuszczałam tramwaj za tramwajem i gapiłam się w niebo. Jakoś szczególnie spektakularne to zaćmienie nie było. Oto maksymalna faza uwieczniona w Olkuszu przez pana Andrzeja Karonia.











źródło zdjęcia


Zjawisko "kontaktu" (w cudzysłowie, bo kontakt jest przecież pozorny) tarczy księżyca z tarczą słoneczną można było obserwować między godziną 10:45 a 12:45 (dla różnych miejscowości w Polsce były wahnięcia kilkuminutowe), a maksymalna faza przypadła na godziny między 11:44 dla Gdańska i Wrocławia, a 11:53 dla Rzeszowa. Cóż, właściwie to raczej nadgryzienie tarczy niż jej zaćmienie i ci, którzy spodziewali się fajerwerków, mogą się słusznie czuć rozczarowani. Moi drodzy, trzeba się było znaleźć gdzieś między Kanadą, Grenlandią, Rosją, Mongolią a Chinami, wtedy widzielibyście creme de la creme, czyli zaćmienie całkowite. A tak pozostaje Wam czekać do stycznia 2010 roku. Och, nie, nie, wtedy również będzie zaćmienie częściowe i to jeszcze skromniejsze niż to z 1 sierpnia. Większy rarytas szykują nam prawa fizyki rok później, bo 4 stycznia 2011. No, chyba, że ktoś dożyje 13 lipca 2075. Wtedy załapie się na kapitalne zaćmienie obrączkowe. Ja wtedy skończę 99 lat. Czyli jakaś szansa jest :-)


0 komentarze :

Prześlij komentarz