Gwiezdna sąsiadka z naprzeciwka

Podobno małe jest piękne. Może niezbyt rzuca się w oczy, niezbyt widowiskowe jest, ogólnie rzecz biorąc ginie w tłumie, ale coś w sobie ma. Tak jest właśnie z najbliższą nam gwiazdą, będącą składnikiem układu potrójnego głównej gwiazdy w konstelacji Centaura. Jeśli ktoś niesiony zapałem obserwacyjnym leci już po teleskop, to niech przy okazji skoczy po bilet lotniczy do, dajmy na to, Afryki, ponieważ Centaur nie jest widoczny w szerokościach geograficznych Polski. Można go podziwiać pomiędzy biegunem południowym, a 40 st. szerokości północnej. Gdyby ktoś chciał zaoszczędzić na kosztach podróży i rozstawić sprzęt na Sycylii, to z przykrością muszę go poinformować, że ten akurat obiekt z okolic Etny widoczny nie będzie. A zatem nie ma co zwlekać, kierunek Nigeria i wio.
Dobrze, ale co z tą gwiazdą? Mowa oczywiście o Proximie Centauri, jednej z trzech gwiazd tworzących najjaśniejszy punkt konstelacji. Dziwny to układ. Dwa główne składniki pod względem rozmiarów i masy są bardzo zbliżone do naszego Słońca. Obiegają wspólny środek masy w ciągu 80 lat i są od siebie oddalone średnio o 23 j.a. (jednostki astronomiczne). Od Ziemi dzieli je odległość 4,36 roku świetlnego. Sama Proxima jest czerwonym karłem. To gwiazda tak mała, że jej średnica to zaledwie 1,5 średnicy Jowisza. Masą przewyższa naszą największą planetę 150 razy. Gdyby Proxima była nieco mniej masywna, mogłaby być uznana za brązowego karła. Z tego właśnie względu jest ona niezwykle interesująca dla badaczy. Tak nietypowe obiekty - i do tego położone tak blisko - mogą nam dostarczyć całą masę informacji na temat powstawania i ewolucji gwiazd.

proxima
Porównanie wielkości Słońca oraz składników układu potrójnego Alfa Centauri. Źródło

Jasność tej gwiazdy to tylko 1/18000 jasności Słońca, a jej absolutna wielkość gwiazdowa (o tym, co to jest, pisałam tutaj) wynosi zaledwie +15,0m.
Proxima jest bardzo znacznie oddalona od swoich większych towarzyszek, bo aż o 0,24 roku świetlnego, czyli 15200 j.a., czyli 15200 x 150 mln km. Jeśli spojrzymy w niebo, to znajdziemy ją w odległości 2 st. od składników A i B układu. Właściwie nie jest do końca pewne, czy Proxima obiega swoje dwie znacznie większe koleżanki. Wspólny ruch w przestrzeni wskazuje na to, że jest z nimi powiązana grawitacyjnie. Jeśliby tak było rzeczywiście, to na zatoczenie kółka potrzebowałaby około 1 mln lat.

toliman
Schemat obrazujący odległość dzielącą gwiazdę Toliman, czyli składniki A i B Alfy Centauri, oraz Proximę. Gdyby Proxima była widoczna gołym okiem i spojrzelibyśmy w niebo, nic nie wskazywałoby na to, że tworzy z bardzo jasnymi sąsiadkami wspólnotę. Tak bardzo oddalony jest składnik C od składników A i B. Źródło

Proximę i Ziemię dzieli 4,22 roku świetlnego i jest to najliższa nam (po Słońcu oczywiście) gwiazda. W porównaniu do najdalszego obiektu, jaki znamy, kwazara znajdującego się w odległości około 14 miliardów lat świetlnych, wydaje się, jakbyśmy do Proximy mieli rzut beretem. Mimo wszystko odległości we Wszechświecie są straszliwe. Gdybyśmy zapakowali do statku kosmicznego małżeństwo z dopiero co narodzonym dzieciem i wysłali z prędkością światła w kierunku Alfy Centauri C (bo taka jest inna nazwa Proximy) - pal licho szczególną i ogólną teorię względności, załóżmy, że nie obowiązują - to w chwili dotarcia do gwiazdy ich dziecko byłoby w wielku przedszkolnym, pyskowałoby, ile wlezie, a za najlepszego przyjaciela miałoby Kubusia Puchatka. Mogłoby się zresztą okazać, że dolecieli nie w trójkę, a na przykład w czwórkę lub w piątkę, a co. Cztery lata to strasznie dużo czasu.
Mieszkańców Nigerii niedysponujących teleskopami muszę rozczarować. Proxima widoczna jest jedynie za pomocą porządnego oka uzbrojonego. Czyli co? Pakujemy teleskop, leżak, skrzynkę piwa i lodówkę turystyczną oczywiście, rozkładamy się na sawannie i podziwiamy Proximę Centauri. Przy okazji możemy zahaczyć wzrokiem o Krzyż Południa i oba Obłoki Magellana. Tylko musimy pamiętać, żeby piwo było naprawdę zimne. Wtedy będą to prawdopodobnie najlepsze obserwacje astronomiczne na świecie.

2 komentarze :

  1. "to w chwili dotarcia do gwiazdy ich dziecko byłoby w wielku przedszkolnym" - Niekoniecznie, biorąc pod uwagę dylatację czasu. Dla obserwatora znajdującego się na Ziemii lot może i trwałby te cztery lata, ale dla pasażerów zaledwie kilka sekund (no, może jeszcze przydałoby się dodać czas potrzebny na rozpędzenie się do tej całej prędkości światła...). Jeśliby więc ktokolwiek planował taki lot w jakieś odległe zakamarki naszego pięknego wszechświata, nie musiałby wcale zabierać ze sobą zbyt wielu zapasów (o ile miałby ze sobą odpowiednie narzędzia do "rozgoszczenia się" oczywiście).

    Blog jest świetny, doskonale przyciąga oko.
    Gratuluję i pozdrawiam.
    ;-)

    OdpowiedzUsuń