Gwiezdny zapis niebezpiecznych związków

Każdy z nas - chciał czy nie chciał - w pewnym okresie swojego życia zetknął się z mitologią. Jeśli zastanowił się nad nią nieco głębiej niż tylko pobieżnie, mógł zauważyć, że ogromną wagę w wierzeniach starożytnych Greków przywiązuje się do seksu. Związki bywają naprawdę niebezpieczne, bywają dziwne, a są i takie, które można określić jedynie mianem wynaturzenia. Często gęsto mamy do czynienia po prostu z zoofilią.
Oto na przykład Pazyfae, żona Minosa, zakochuje się w byku (w byku! w ssaku kopytnym! heloł!) i uprawia z nim seks (na miły Bóg, jak??), a ze związku tego rodzi się Minotaur (tak, ten od labiryntu). Była też sobie Leda, którą uwiódł łabędź. Jak wyglądało pożycie człowieka i łabędzia do prawdy trudno sobie wyobrazić, ale widać dla chcącego nic trudnego, skoro również z tego związku mamy potomstwo (między innymi Helenę Trojańską).
Jak dużą wagę przywiązywali Grecy do tych wierzeń? Chyba sporą, skoro stawiali bohaterom opowieści świątynie naziemne i niebieskie. Przykładem takiej niebieskiej jest gwiazdozbiór Łabędzia. Na cześć właśnie tego jurnego ptaszka, pod którego postacią ukrywał się Zeus, najpotężniejszy z bogów. Grecy wiedzieć o tym jeszcze nie mogli, ale uraczyli Zeusa kawałkiem nieba godnym boskiego majestatu, ponieważ ta spora konstelacja nieba północnego zawiera kilka niezwykle interesujących obiektów.
Gwiazdozbiór Łabędzia odnajdziemy bez najmniejszych trudności. Tworzą go jasne gwiazdy, a figura ptaka w locie z wyciągniętą szyją (lub jak kto woli krzyża ze złamanymi ramionami) jest bardzo charakterystyczna.

labedz
Gwiazdozbiór Łabędzia. Ściąga obserwacyjna. Źródło

Główną i najjaśnieszą gwiazdą tej konstelacji jest Deneb. Jej średnica jest 300 razy większa od średnicy Słońca, a moc promieniowania 250 tysięcy razy przekracza możliwości naszej gwiazdy. Żeby wyprodukować tyle energii, co Deneb w ciągu jednego dnia, Słońce potrzebuje 140 lat.

deneb
Porównanie wielkości Deneba i Słońca z zachowaniem skali. Szacun... Źródło

Deneb jest gwiazdą dość młodą (tego typu kolosy nie żyją długo) a w przyszłości czeka go najprawdopodobniej spektakuralny pogrzeb w postaci wybuchu supernowej. Jest jedną z najdalszych gwiazd widocznych gołym okiem - leży 3000 lat świetlnych od nas. Gdyby go umieścić na miejscu Syriusza (8 lat świetlnych z haczkiem), świeciłby tak jasno jak księżyc w pełni i byłby zapewne bez problemu widoczny w dzień.
Ten wielki nadolbrzym odpowiada za świecenie innego niezwykle malowniczego obiektu w Łabędziu, czyli połączonych mgławic Ameryka Północna i Pelikan.Spójrzcie zresztą sami. Trudno było nazwać obiekt NGC7000 inaczej.

ngc 7000
NGC7000, czyli Ameryka Północna z towarzyszem Pelikanem. Źródło

Obydwie mgławice wydają się być rozdzielone, ale tak naprawdę stanowią całość. Pomiędzy jaśniejszymi obszarami znajduje się ciemna materia, która powoduje złudzenie, jakoby oba obiekty nie miały ze sobą nic wspólnego. Ameryka Północna rozciąga się na przestrzeni 50 lat świetlnych. Jest mgławicą emisyjną. Oprócz ogromnego Deneba jest oświetlana (i powoli rozpraszana) przez młodziutkie gwiazdy, które z jej łona powstały. W całej okazałości NGC 7000 prezentuje się dopiero przez teleskop, ale mogą ją obserwować już właściciele lornetek. Będzie się prezentować jako mała jasna plamka.
W gwiazdozbiorze Łabędzia znajduje się - niestety nie do zaobserwowania dla amatora dysponującego nawet świetnym sprzętem - radioźródło promieniowania Cygnus A. To odległa radiogalaktyka, której moc promieniowania jest wprost gigantyczna. Za takie a nie inne parametry odpowiedzialna jest ogromna czarna dziura znajdująca się w centrum galaktyki. Rozpędza ona i rozgrzewa opadającą na nią materię, co powoduje uwalnianie ogromnych pokładów energii.
Innym słynnym obiektem w Łabędziu jest Cygnus X-1. To układ podwójny gwiazd, który stanowi silne źródło promieniowania rentgenowskiego. Dlaczego? A dlatego, że jednym ze składników jest czarna dziura. I to nie byle jaka, bo naprawdę spora. Jej masę można oszacować w przedziale 6-15 mas Słońca, czyli obiekt kilkakrotnie przekracza granicę granicę Oppenheimera-Volkoffa. Ta granica określa masę "krytyczną". Po jej przekroczeniu to, co zostało z wybuchu supernowej, nie zatrzymuje się na etapie gwiazdy neutronowej, ale zapada do osobliwości. Gwiazda, której nagrobkiem jest Cygnus X-1 musiała być przeolbrzymia. Świetnie się złożyło, że drugi składnik układu przetrwał wybuch większego towarzysza. Inaczej czarna dziura byłaby nie do wykrycia i o jej istnieniu nie mielibyśmy pojęcia.
W Łabędziu odnajdziemy jeszcze jeden ciekawy układ gwiazd. Mniejszy składnik potrzebuje na okrążenie większego tylko 4,8 godziny (to oznacza, że oba leżą blisko siebie). Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że ten mniejszy składnik jest gwiazdą neutronową.

cygnus x-3
Gwiazda neutronowa w źródle promieniowania rentgenowskiego Cygnus X-3. Źródło

W tym przypadku również zadziwiające jest, że towarzysz gwiazdy neutronowej przetrwał wybuch. Skoro oba składniki potrzebowały na pełny obieg 4,8 godziny, musiały niemalże stykać się powierzchniami.
Oczywiście ani źródła X-1, ani X-3 w domowych warunkach nie zobaczymy. Tym niemniej warto wiedzieć, podczas podziwiania konstelacji Łabędzia, że takie ciekawostki się w niej kryją. Już sama ta świadomość sprawia, że niebo wygląda inaczej.

0 komentarze :

Prześlij komentarz