Jak Marsem w wodę

Wyobraźmy sobie, że zamiast międzyplanetarnej próżni, w której od czasu do czasu wałęsa się kilka cząstek gazu lub pyłu, mamy jeden gigantyczny ocean. Głębokość nieogarniona, szerokość nie do objęcia wzrokiem, a najbliższa samotna wyspa to Słońce. Nagle wpada nam do głowy, by zagrać w kaczki planetami (no, no, bez skojarzeń mi tu proszę, tu nie ma żadnych podtekstów politycznych! :). Bierzemy do ręki Merkurego, rzucamy nim i... plum! Merkury zatonął błyskawicznie. W sumie nie powinno to nas dziwić. Merkury ma ogromne żelazne jądro. Właściwie cała planeta składa się w 70% z metalu i w 30% z krzemianów, co sprawia, że najzwyczajniej w świecie jest strasznie ciężka . Jej średnia gęstość to 5,427 g/cm³. Jest tylko jedna planeta w naszym Układzie Słonecznym przewyższająca gęstością Merkurego i tak się akurat składa, że my na niej mieszkamy. Ale o tym za chwilę.

merkury
Merkury widziany przez sondę Mariner 10. Źródło

Chwytamy za Wenus. No tak, tego należało się spodziewać. Wenus jako druga planeta skalista zatonęła bez problemu i tylko plusk był bardziej spektakularny, bo rozmiary ciała niebieskiego większe. Planeta ze średnią gęstością 5,25g cm³ tylko nieznacznie ustępuje Ziemi. Jądro o średnicy 6000 km zbudowane z żelaza i niklu robi swoje.
Przyszła kolej na Ziemię. Bierzemy zamach i ... chlup! Żegnaj, Pamelo! Zginęliśmy marnie. Ziemia ma największą gęstość w naszym układzie. Gdyby Jowisz miał taką gęstość jak nasza planeta, ważyłby sześć razy więcej. Średnią gęstość, czyli 5,515 g/cm³, Ziemia zawdzięcza jądru, które w 80% składa się z żelaza w towarzystwie niklu i krzemu.

ziemia
Nasza planeta widziana z orbity. Przepiękna, nieprawdaż? Źródło

Z Marsem nawet nie podejmujemy próby, słusznie zakładając, że jako czwarta i ostatnia planeta skalista ze średnią gęstością 3,934 g/cm³ szybko zniknie nam z oczu, by nigdy się już nie pojawić.

mars
Zachód Słońca na... Marsie! Fotografia wykonana przez sondę Spirit. Szkoda by było topić taką piękną planetę. Źródło.

Jesteśmy jednak ciekawi, jak wygląda sprawa z gazowymi olbrzymami, a więc planetami o właściwościach krańcowo różnych od czterech niewielkich skalistych kulek. Na Jowiszu, Saturnie, Uranie i Neptunie nie ma czegoś takiego jak skorupa, czyli powierzchnia, na której hipotetyczny podróżnik mógłby odcisnąć pierwszy historyczny ślad jak na Księżycu. Wszystkie te planety posiadają grube gazowe atmosfery, które płynnie przechodzą w ocean również złożony z gazów, tylko że w stanie ciekłym.
Jowisz ma malutkie jądro otoczone warstwami metalicznego wodoru, wodoru ciekłego i w końcu "normalnego", czyli gazowego. To sprawia, że jego średnia gęstość jest tylko niewiele większa od gęstości wody i wynosi 1,33 g/cm3. Jowisz zatonie, ale za to z klasą, powoli i majestatycznie.
W przypadku Urana skaliste jądro otacza płaszcz złożony z lodu oraz zestalonego amoniaku i metanu. Całość wieńczy gruba gazowa atmosfera składająca się z wodoru i helu. Gęstość Urana niewiele różni się od tej Jowiszowej i wynosi 1,318 g/cm3.

uran
Uran swój turkusowy kolor zawdzięcza właśnie metanowi. Źródło
Neptun wśród planet olbrzymów ma największą gęstość wynoszącą 1,638 g/cm 3. To sprawia, że choć mniejszy od Urana jest od niego cięższy. Jego gęstość tak jak w przypadku dwóch wyżej wymienionych planet przekracza gęstość wody, zatem tak czy inaczej skończyłby marnie w bezbrzeżnym międzyplanetarnym oceanie.
Został nam Saturn. Świadomie zostawiłam go sobie na deser, ponieważ ten opierścieniony olbrzym znakomicie sprawdziłby się w roli... spławika u jakiejś gwiezdnej wędki. Saturn rzucony na wodę nie zatonie! Jego gęstość wynosi tylko 0,687 30 g/cm3, czyli jest prawie o połowę mniejsza od gęstości wody! Winne takiego stanu rzeczy jest małe jądro i ogromna gazowa atmosfera. Jeśli ktoś chciałby pograć tą planetą w jakąś oceaniczną odmianę siatkówki, to proszę bardzo. Nie będzie musiał nurkować.
Szkoda w sumie, że gazowe olbrzymy nie posiadają powierzchni, na której można by stanąć suchą stopą. Gdyby tak móc rozłożyć się z leżakiem, mieć pod ręką sześciopak złocistego napoju z pianką i oglądać kilkadziesiąt wschodów i zachodów księżyców co noc! Ech, pomarzyć...

0 komentarze :

Prześlij komentarz