Kallisto - po prostu piękny księżyc

Kallisto nie miała szczęścia ani w życiu, ani w miłości. Wdała się w toksyczny i marnie rokujący na przyszłość związek z pierwszym macho Olimpu, czyli z Zeusem. Padła ofiarą zawiści swojej rywalki Artemidy i skończyła marnie jako niedźwiedzica. Zeus, którego jak nigdy ruszyło sumienie, miśka-samicę przeniósł na niebo jako gwiazdozbiór Wielkiej NIedźwiedzicy i zapewnił nieśmiertelność.
Uczeni uznali, że biednej Kallisto należy się jeszcze coś więcej i jej imieniem nazwano jeden z księżyców Jowisza, trzeci do do wielkości w Układzie Słonecznym (przypominam, że czwarty jest nasz Księżyc). Średnica (4820 km) jest tylko o 50 km mniejsza od średnicy równikowej Merkurego, a zatem pod względem gabarytów Kallisto niemal równa się najbliższej Słońcu planecie, choć jest od niej dwukrotnie lżejsza.

kallisto
Kallisto w pełnej krasie. Źródło

Kallisto bez problemu dostrzeżemy przez lepszą lornetkę, ale jej prawdziwe piękno ujawniła dopiero sonda Galileo wysłana specjalnie w celu zbadania Jowisza i jego naturalnych satelitów. Białe plamy na ciemnej powierzchni księżyca to kratery uderzeniowe. Wygląda na to, że są bardzo stare, co z kolei znaczyłoby, że na Kallisto w sensie geologicznym niewiele się dzieje (albo w ogóle nic). Ilością tych kraterów księżyc wyróżnia się w Układzie Słonecznym.
Sonda Galileo zarejestrowała słabe pole magnetyczne. Pole to może indukować... słona woda (która, jak wiadomo, dobrze przewodzi ładunki elektryczne). Wszystko wskazuje więc na to, że pod grubą lodową skorupą istnieje głęboki na 10 km ocean. Podobnie zresztą jak na Europie, choć tam ocean jest znacznie głębszy, a skorupa znacznie cieńsza. Istnieją plany (choć oczywście to pieśń przyszłości) przewiercenia się przez skorupę Europy do jej zasobów wodnych i zbadanie ich pod kątem istnienia bądź nie organizmów żywych. Z Kallisto się to nie uda. Na pokonanie 200 km lodu nie mamy najmniejszych szans.

kallisto
Kallisto widziana z sondy Galileo. Źródło

0 komentarze :

Prześlij komentarz