Kosmiczne auto-da-fe

Założę się, że bardzo wczesnym rankiem 7 października tego roku, czyli wczoraj, wielu zapaleńców tkwiło ze wzrokiem skierowanym w niebo, a konkretnie w niższe partie nieboskłonu, gdzie na wysokości 19 st. nad horyzontem miało dojść do spektakularnego zjawiska. I pewnie doszło. Praw fizyki przeskoczyć się nie da. Otóż nad Sudanem trochę po godzinie 4 rano miała eksplodować asteroida. Nic wielkiego, w skali kosmicznej właściwie pyłek skalny o średnicy kilku metrów. Zbyt mały, aby mógł dotrzeć do powierzchni ziemi (choć niewykluczone, że jakieś jego fragmenty jednak sięgnęły celu). Skończył marnie w atmosferze, ale cóż to był za koniec! Bardzo jasny, wielki fajerwerk i kłęby dymu ciągnące się za tym kosmicznym kamolem.
Nie jest to sytuacja nietypowa. Rocznie około 10 ciał niebieskich podobnych gabarytów kończy żywot w ziemskiej atmosferze. Po raz pierwszy jednak udało się zaobserwować przyszłą ofiarę zanim została złożona w ofierze praw fizyki. Zjawisko mógł obserwować podobny tłum jak średniowieczne i renesansowe palenie na stosie. W obu przypadkach było na co popatrzeć.

ast
To nie musiało oczywiście tak wyglądać, ale widok jest dość spektakularny, czyż nie? Źródło

0 komentarze :

Prześlij komentarz