Krab w kolorze siarki i tlenu

To było w lipcu. Dokładnie w pierwszej połowie lipca. Ściślej mówiąc około 5 lipca 1054 roku. Mniej więcej w tym czasie bratni naród czeski urządził sobie rajzę w kierunku Pomorza przez nasze młode terytorium państwowe. Ślad wędrówki znaczyli - jakby to powiedział Sienkiewicz - ogniem i mieczem. W kraju Franków dzielnie rządziła dynastia Kapetyngów. Na północy Wikingowie właśnie zasiedlali Islandię. Na wschodzie... Cóż, tuż za naszymi granicami jak zwykle trwało zamieszanie, ale Bliski Wschód i Daleki były w pełni rozkwitu. Wtedy właśnie na niebie nagle pojawiła się niezwykle jasna gwiazda. Wyskoczyła jak Filip z konopii, kompletnie zaskakując ówcześnie żyjących ludzi. Gwiazda dawała więcej światła niż księżyc w pełni (pomyślcie, jak jasne musiały być noce. Jakbyśmy mieli dwa księżyce!) i była bez problemu widoczna w... dzień. Świeciła tak sobie coraz słabiej i słabiej przez rok z hakiem i w końcu znikła. Zjawisko było na tyle niezwykłe, że zapis o nim znalazł się w kronikach astronomów chińskich i arabskich. Wygląda też na to, że Indianie uczcili je rysunkami na ścianach Kanionu Nawajo. Co ciekawe, niebardzo wiadomo, czy pojawienie się gwiazdy obserwowali Europejczycy.
Ludzie w XI wieku nie mieli pojęcia, że byli świadkami niezwykle spektakularnego zjawiska - wybuchu supernowej. Wielka gwiazda znajdująca się 6,3 tys lat świetlnych od nas z hukiem zakończyła swój żywot, emitując w chwili wybuchu energię porównywalną do promieniowania 400 milionów Słońc. Mieliśmy szczęście, że znajdowała się tak daleko. Gdyby świeciła w odległości powiedzmy 60 lat świetlnych, dalszych wydarzeń nie miałby kto umieszczać w kronikach.
W 1731 roku John Brevis skierował teleskop w stronę gwiazdozbioru Byka, w miejsce, gdzie kiedyś widziano superjasną gwiazdę i zamiast niej zaobserwował przepiękną mgławicę.

M1
Obiekt M1, czyli Mgławica Krab w gwiazdozbiorze Byka. Tak prezentuje się w świetle widzialnym sfotografowana przez teleskop Hubble'a. Źródło

Z racji dysponowania mało doskonałymi instrumentami obserwacyjnymi przez pewien czas astronomowie toczyli spory, czy to, co widzą, jest mgławicą czy gromadą gwiazd, ale w końcu - zupełnie słusznie - stanęło na mgławicy. Po pewnym czasie ustalili, że wielobarwny obiekt widoczny jest dokładnie tak, gdzie, jak zanotowali w XI wieku Chińczycy i Arabowie, świeciła nietypowa gwiazda. Jeszcze później stało się jasne, że to, co możemy dzisiaj podziwiać, to pozostałość po tamtym wybuchu.
Mgławica Krab rozciąga się obecnie na przestrzeni 11 lat świetlnych i stale się rozszerza z prędkością 1500 km/s. Po jakimś czasie, jak i inne mgławice tego typu, Krab rozwieje się na amen i pozostaną po nim jedynie zdjęcia i zapisy w kronikach. Póki co jest. Mgławicę można zaobserwować już lunetą. Będzie widoczna jako jasna plamka. Gdzie jej szukać? Odsyłam do ściągi obserwacyjnej w notce "Siedem sióstr". Na schemacie koło lewego roku Byka widnieje kółeczko oznaczone symbolem M1. To właśnie to.
Szaleństwo kolorów mgławica zawdzięcza obecności różnych pierwiastków. Wodór świeci na pomarańczowo, azot na czerwono, siarka na różowo, tlen na zielono. Dodatkowo kolory są zależne od temperatury i gęstości gazu. Niebieski środek świadczy o tym, że tam jest najgoręcej.
Mgławicę do świecenia pobudza znajdujący się w jej centrum pulsar, gwiazda neutronowa będąca pozostałością po gwieździe, której masę mogła wynosić około 8-12 mas Słońca. Masa pulsara nie przekracza obecnie 2 mas Słońca. I dobrze, bo gdyby była większa niż 3 masy Słońca, zamiast przepięknej mgławicy mielibyśmy czarną dziurę. Średnicę pulsara szacuje się na - proszę usiąść! - 10 km! Łyżeczka od herbaty napełniona materią tej gwiazdy ważyłaby miliardy ton! Pulsar jest niezwykle silnym źródłem promieniowania elektromagnetycznego. Wysyła je w niezwykle krótkich, regularnych odcinkach czasu, co 33 milisekundy. Jeden puls to jeden obrót gwiazdy wokół własnej osi. A zatem ciało o średnicy 10 km dokonuje pełnego obrotu w czasie 33 milisekund! Potworne. Za intensywne świecenie mgławicy odpowiada właśnie to promieniowanie, które rozgrzewa gaz wyrzucony w przestrzeń kosmiczną w chwili wybuchu, oraz nieprawdopodobnie silne pole magnetyczne pulsara. Proszę wybaczyć skrótowość opisu. Ten typ gwiazdy dopieszczę w osobnej notce :-)
krab
[Obraz Mgławicy Krab powstały przez połączenie obrazu w świetle widzialnym i rentgenowskim. Źródło]
Najnowsze badania wykazują, że pulsar ma towarzysza, który "przeżył" wybuch supernowej. Wiadomo o nim jedynie tyle, że waży mniej więcej połowę tego, co nasze Słońce i okrąża pulsar po eliptycznej orbicie w odległości zaledwie 10 milionów kilometrów (Ziemię i Słońce dzieli 15 razy większa odległość).
Mgławica Krab należy do plerionów, czyli mgławic, za świecenie których odpowiadają właśnie pulsary. Plerionów jest oczywiście więcej niż jeden, ale o tym innym razem.

0 komentarze :

Prześlij komentarz