Oberwać meteorytem

"Co ja mam? Co ja mam? Księżycowy kamień! Świeci się, błyszczy się księżycowy kamień..."

Pamiętacie tę piosenkę z dzieciństwa? Ekhm, pytanie, tu muszę dookreślić, kieruję do żonatych już najczęściej, mężatych i dzieciatych starych pierników takich jak ja, czyli urodzonych w latach 70-tych. Była kiedyś tak zwana telewizja edukacyjna. Naprawdę ciekawe programy wtedy leciały dla młodszych i starszych. Pamiętacie "Kwant"? Przytoczone słowa piosenki pojawiły się akurat nie w "Kwancie", ale podczas lekcji muzyki dla młodszych dzieci. Tak jakoś się składa, że piosenkę pamiętam do dzisiaj.

Ale do rzeczy. Czy można mieć księżycowy kamień? Okazuje się, że tak. Co prawda większa jest szansa na kamień z przestrzeni kosmicznej niż akurat z Księżyca, ale i takie się zdarzają. Jak? Ano Ziemię corocznie zasypuje - uwaga - kilka ton (!!) kamieni z kosmosu. Znacznie większa ich ilość nigdy nie dociera do powierzchni i spala się w atmosferze, zaznaczając swą obecność w postaci białej kreski na niebie, czyli meteoru (meteory często określamy jako "spadające gwiazdy"). To jednak, co ocaleje, czyli meteoryty, liczymy na tony. Najczęściej jest to pył ważący po kilka gramów, ale zdarzają się kamole o średnicy do kilku metrów. Materiał o takich gabarytach jest już w stanie wyrządzić konkretne zniszczenia lub nawet zadać śmierć. Są udokumentowane nieliczne przypadki ludzi, którzy zginęli na skutek uderzenia meteorytu. Odejść w taki sposób... no, no. To się nazywa znaleźć się na niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie.

meteor

Meteoroid wpadając w atmosferę powoduje zjawisko atmosferyczne zwane meteorem. Pozostałość meteoroidu, która osiągnie powierzchnię planety, to meteoryt. Źródło

Większość meteoroidów - bo meteoroid staje się meteorytem, dopiero jak osiągnie powierzchnię innego ciała niebieskiego, na przykład Ziemi - pochodzi z pasa asteroid znajdującego się między Marsem a Jowiszem. Na skutek oddziaływania grawitacyjnego planet i zderzeń z innymi obiektami, część z nich zmienia orbitę i zmierza w różnych innych kierunkach, także w stronę Ziemi. Meteoroidy te dostarczają nam wielu bardzo cennych informacji o powstaniu i ewolucji naszego Układu Słonecznego, ponieważ są bardzo stare. Ich wiek szacuje się na 4,5 miliarda lat (czyli tyle, ile ma nasz Układ Słoneczny).

Niewielki procent materiału to kamienie z powierzchni Marsa i Księżyca, prawdopodobnie "wysłane" w przestrzeń kosmiczną za sprawą upadku na ich powierzchnię jakiegoś innego ciała. Obiekty marsjańskie i księżycowe są dla odmiany bardzo młode. Ich wiek szacuje się na nie więcej niż 360 mln lat.

Są też meteoryty - i tych wartość jest największa - pochodzące spoza naszego Układu. To chondryty węgliste, stanowiące składnik pramaterii.

antarktyda

Naukowcy pobierają do badania meteoryt, który spadł na Antarktydzie. Źródło

Atmosfera Ziemi jest świetnym zabezpieczeniem przed nieustannym kosmicznym bombardowaniem. Gdyby nie ona, powierzchnia planety usiana byłaby niezliczonymi kraterami i nikt i nic nie mógłby się czuć bezpiecznie. Zdarzało się jednak w przeszłości, że na jej powierzchnię spadały ciała o wiele większe niż kilkumetrowe. Oprócz wielkiego krateru robiły coś, co w sposób możliwie najbardziej eufemistyczny można określić jako niemałe zamieszanie. Jedna z takich asteroid jest najprawdopodobniej odpowiedzialna za wyginięcie dinozaurów.

arizona

Krater w Arizonie. Źródło

Krater w Arizonie - jeden z najsłynniejszych i najbardziej malowniczych - ma średnicę około 1,3 km i głębokość 174 m. Jeśli ktoś się lepiej przyjrzy zdjęciu powyżej, stwierdzi, że w samym centrum wielkiej dziury ktoś zbudował sobie dom. Też można.

Jezioro pierścieniowe w północnym Quebecu w Kanadzie to również pozostałość po upadku asteroidy. Zważywszy rozmiary jeziora (ponad 70 km średnicy), ciało niebieskie musiało mieć około 5 km średnicy. Do katastrofy doszło 212 mln lat temu i być może właśnie to zdarzenie jest odpowiedzialne za wymarcie 60% istot żywych na przełomie triasu i jury.

quebec

Jezioro Manicouagan w Quebecu. Źródło

Kto wie, czy to właśnie upadek wielkiego meteorytu nie spowodował katastrofy tunguskiej. Gigantyczna eksplozja z 1908 roku była widoczna z 1500 km, słyszalna z 4500 km, a światło słoneczne odbijane od pyłu powstałego w czasie zdarzenia spowodowało w wielu miastach europejskich zjawisko białych nocy. Zdarzenie w środkowej części Syberii jest na tyle ciekawe, że trzeba będzie poświęcić mu nieco więcej miejsca. Tym bardziej, że przez wiele lat się głowiono, co właściwie spadło. Podejrzewano nawet nieudane podejście do lądowania statku kosmicznego jakiejś pozaziemskiej cywilizacji. Cokolwiek by nie spadło, dzisiaj byłoby wcześniej dokładnie namierzone, trajektoria spadania ustalona, a w miejscu przewidywanego upadku już dawno okopałyby się stada dziennikarzy. Dziś wystarczy mieć oczy i uszy szeroko otwarte. O spektakularnym wydarzeniu z pewnością zostaniemy poinformowani.


1 komentarze :

  1. To niewiarygodne, moim zdaniem inwestowanie tak ogromnych pieniędzy w tego rodzaju rzeczy to naprawdę świetny plan. Nie da się ukryć, że pieniądze są najważniejsze w tego typu doświadczeniach.

    OdpowiedzUsuń