Ozyrys jest gorący

Dziewczyny są (aha, aha) gorące. Kto to śpiewał? Nieważne. Dla potrzeb astronomicznych sparafrazujmy: Jowisze są (aha, aha) gorące. Są gorące. I to jak! Mowa oczywiście o gorących jowiszach, czyli planetach spoza naszego układu, okrążających swoje macierzyste gwiazdy po niezwykle ciasnych orbitach. W krańcowych przypadkach odległość takiej planety od jej słońca wynosi 0,05 j.a., czyli 0,05 tej odległości, która dzieli Ziemię od Słońca. To już Merkury krąży 8 razy dalej! Najprawdopodobniej są ze swoją gwiazdą związane pływowo, czyli zwracają się do niej zawsze tą samą stroną, dokładnie tak samo, jak ma to miejsce w przypadku Ziemi i Księżyca (ściślej: w przypadku większości księżyców w naszym układzie planetarnym).
Miano jowiszów zyskały ze względu na swoje rozmiary (porównywalne z naszą największą planetą) i budowę. Są to wielkie gazowe kule z - najprawdopodobniej - malutkim skalistym jądrem. Z racji niewielkiej odległości od macierzystej gwiazdy może dochodzić do parowania atmosfery. Wówczas smugi gazu ciągną się za planetą jak warkocz kometarny.

hd
Artystyczna wizja gwiazdy HD 209458 i jej planety b, czyli Ozyrysa. Źródło

Tak właśnie jest w przypadku Ozyrysa, planety opatrzonej roboczą nazwą HD 209458b, o masie wynoszącej 0,69 masy Jowisza. Ozyrys okrąża gwiazdę rozmiarami bardzo zbliżoną do naszego Słońca (jest jedynie ciut większa) w odległości 0,045 j.a. od niej i potrzebuje na to 3,5 dnia. Tyle zatem trwa na Ozyrysie rok. W ciągu jednej sekundy planeta traci około 10 000 ton wodoru, węgla i tlenu, z których zbudowana jest jej ogromna atmosfera, w skutek czego ciągnie za sobą długi na 200 tys. kilometrów warkocz.
Za jakiś czas z okazałej planety zostanie skromne skaliste jądro przypominające... Merkurego. Pytanie, czy bujna przeszłość starego dobrego Merkurego odeszła w niepamięć wraz z utratą całej gazowej atmosfery, pozostaje otwarte.

1 komentarze :