Podróże w czasie i Han Solo

I jak tam? Bigosik był palce lizać? A babcia jak zwykle zrobiła niepowtarzalny makowiec lub piernik? Trzeci raz z rzędu dostaliśmy skarpetki? Nie szkodzi, liczy się serce. Albumy zdjęciowe zapełnią się zapewne nowymi "lokatorami", których zadaniem będzie zatrzymać to, czego zatrzymać niepodobna. Pamięć i czas. Jedno i drugie względne. Jedno i drugie ściśle zależne od obiektu, którego egzystencja dzieje się w czasie i przestrzeni. W czasoprzestrzeni.
Z czasoprzestrzenią dzieje się jedna taka fikuśna sprawa. Zgodnie ze szczególną teorią względności Einsteina upływ czasu nie jest dla wszystkich identyczny. Hmm, zacznijmy z innej strony. Różne zdarzenia, jak wiemy, rozgrywają się w przestrzeni. Samochód, który zmienia miejsce położenia, pociąg, dziecko idące do szkoły przemierzają przestrzeń. Nie zapominajmy jednak, że "dziejemy się" również w czasie. Samochód, który stoi na parkingu, człowiek czekający nieruchomo na przystanku na autobus linii N (który jak zwykle wypadł z kursu, o czym nieszczęsny niedoszły pasażer nie wie) porusza się w czasie. I teraz rzecz najważniejsza: Einstein założył, że prędkość przemieszczania się w czasie i przemieszczania się w przestrzeni w sumie jest zawsze równa prędkości światła.

e
Twórca teorii względności we własnej osobie. Źródło

Żeby lepiej to zobrazować, posłużmy się przykładem. Załóżmy, że jedziemy ze stałą prędkością wynoszącą zawsze 100 km na godzinę (bez względu na warunki atmosferyczne, przejścia dla pieszych i ewentualnych panów z suszarką) w kierunku północnym na trasie Wrocław-Poznań. Jedziemy sobie i jedziemy, aż postanawiamy w pewnym momencie odbić na Warszawę i zmieniamy kierunek jazdy na północno-wschodni. Cały czas jednak zachowujemy stałą prędkość 100 km na godzinę. W kierunku północnym poruszamy się w dalszym ciągu, jednak już nieco wolniej, ponieważ część naszej prędkości zabrał kierunek wschodni.
Na tej samej zasadzie odbywa się nasze podróżowanie w czasoprzestrzeni. Im szybciej ktoś się porusza, tym wolniej czas dla niego płynie, ponieważ sumaryczna prędkość ruchu w przestrzeni i ruchu w czasie jest zawsze równa ni mniej ni więcej tylko prędkości światła. A zatem dla samochodu stojącego na parkingu czas płynie szybciej niż dla samochodu jadącego w kierunku Poznania, właśnie dlatego, że samochód jadący na północ znajduje się w ruchu w przestrzeni, w związku z czym jego prędkość poruszania się w czasie musiała zostać zmniejszona.
Ależ to bzdura, ktoś powie. Przecież jeśli będę siedział w samochodzie na parkingu, a kumpel będzie jechał w tym czasie do Poznania, to oba nasze zegarki na zakończenie jego podróży będą wskazywały tę samą godzinę! Oczywiście że tak. Ale tylko dlatego, że żadna z tych osób nie dysponuje zegarem atomowym, mogącym rejestrować upływ miliardowych i mniejszych jeszcze części sekundy. Średnia prędkość samochodu jadącego do stolicy Wielkopolski w najlepszym wypadku wyniesie 100 km na godzinę (weźmy pod uwagę, że porusza się drogą krajową nr 5, a kto tamtędy jechał, ten wie, jakie wyzwania stawia przed kierowcą stan nawierzchni), a zatem jest to prędkość znikoma wobec szybkości poruszania się światła. Gdyby kierowca jechał dajmy na to 100 tys km/s, jego zegarek rejestrowałby czas zauważalnie wolniej.
Zrobiono kiedyś doświadczanie sprawdzające prawdziwość teorii Einsteina. Naukowcy mieli do dyspozycji dwa zegary atomowe. Jeden umieszczono na ziemi, a drugi na odrzutowcu poruszającym się ze znaczną prędkością. Po wylądowaniu samolotu okazało się, że zegar atomowy na jego pokładzie był kilka miliardowych części sekundy do tyłu w porównaniu do swojego odpowiednika zostawionego na ziemi. Einstein zatem miał rację.
Co to oznacza dodatkowo? A to na przykład, że dla kogoś poruszającego się z prędkością światła, czas stoi w miejscu (ponieważ cała prędkość została zużyta na ruch w przestrzeni z maksymalną możliwą szybkością). Więcej, nie jest możliwe przekroczenie prędkości światła. Co wtedy stałoby się z czasem? Czy może przyjąć wartości ujemne? Czy może po prostu zacząć się cofać?
Bardzo istotne konsekwencje prawo to miałoby dla właściciela statku z hipernapędem, czyli dla Hana Solo. Han brykał sobie po całej galaktyce to tu, to tam, rozwijając prędkość wynoszącą 1,5 prędkości światła. Najwyraźniej w jego otoczeniu nie działała szczególna teoria względności, bo inaczej takie eskapady i spektakularne ucieczki nie byłyby możliwe.

han
Han Solo i jego nieodłączny towarzysz. Dla kompletnie niewtajemniczonych laików informacja, że Han to ten nieowłosiony :) Źródło

Co jeszcze wynika z teorii względności? A to, że niestety podróże w czasie możemy odłożyć do lamusa. Pomijam już fakt, że żeby kogoś rozpędzić do prędkości światła, musielibyśmy użyć nieskończonej siły, a sam rozpędzony zacząłby nieskończenie wiele ważyć, ale pozostaje kwestia czasu. Nie może on tak po prostu przyjąć wartości ujemnych. To oznacza, że zegar może co najwyżej stanąć. Wskazówki nigdy nie ruszą wstecz. Może to i dobrze? Jak wynika z różnych filmów mniej lub bardziej fantastycznych, podróże w czasie zawsze generowały jedynie kłopoty. A życie i bez tego jest wyjątkowo skomplikowane.

0 komentarze :

Prześlij komentarz