Poplamione Słońce

To było dawno, dawno temu, najpewniej w samej końcówce XX wieku (czyli w roku 2000) lub na samym początku wieku XXI. Dokładnej daty nie pomnę, kilku rzeczy jestem natomiast absolutnie pewna. Po pierwsze rzecz działa się w pociągu na trasie Międzylesie-Wrocław. Stałam sobie na korytarzu, ponieważ miejsc siedzących brakło już w Bystrzycy Kłodzkiej, a ja wsiadałam w Kłodzku. Okna korytarza pociągu wychodziły na zachód. Przez skład przetaczały się stada studentów lub osobników studentopodobnych w poszukiwaniu odpowiednich siedlisk, dlatego druga rzecz, jakiej jestem pewna, to ta, że wszystko się działo już po rozpoczęciu roku akademickiego, czyli w październiku. Dam sobie też rękę uciąć, że to była niedziela, ponieważ właściwie nie zdarzało mi się wracać do Wrocławia w sobotę.

Jechałam więc sobie i dziękowałam Opatrzności, że pozbawiła mnie miejsc siedzących, ponieważ mogłam przez półtorej godziny bezkarnie gapić się na Słońce i podziwiać to, co się z nim działo. Gapiłam się mało inteligentnie - bez żadnego zabezpieczenia. Wiem, wiem, składam szczerą samokrytykę z powodu mej nieodpowiedzialności i mogę za Ireną Kwiatkowską zaśpiewać, drogi czytelniku, "tratuj, katuj, ja przebaczę wszystko ci jak bratu!". Nie miałam jednak pod ręką nawet głupiej płytki CD lub ciemnych okularów, nie mówiąc już o kliszy rentgenowskiej, a grzechem byłoby taką okazję obserwacyjną zlekceważyć. Jechałam sobie osnuta dymem papierosowym, którego zresztą nie cierpię, i podziwiałam... plamy na Słońcu.

Typowe plamy na Słońcu. Źródło

Nic niezwyklego, ktoś powie, bo plamy były, są i będą. Taka jest słoneczna uroda. Zgoda, jednak niezmiernie rzadko zdarza się zobaczyć plamy gołym okiem (do tego krótkowzrocznym) i bez żadnego zabezpieczenia. Oznacza to ni mniej ni więcej, że plamy widziane przeze mnie były naprawdę olbrzymie. Fakt, sprzyjała mi wieczorna pora i to, że Słońce chyliło się ku zachodowi, a zatem jego blask nie był już taki mocny, no ale jednak.

Plamy słoneczne są ściśle związane z aktywnością naszej gwiazdy. Aktywność tę mierzymy w cyklach jedenastoletnich. Im większa aktywność, tym więcej plam. Moje przypadkowe obserwacje przypadały na Słoneczne Maksimum, czyli czas najwyższej aktywności (następne będzie w latach 2011-2012). Plamy, choć wydają się czarne, w rzeczywistości wcale czarne nie są. To obszary o temperaturze niższej o około 1000-2000 K od średniej temperatury powierzchni słońca, czyli 6000 K. Niby nic, ale kontrast z dużo jaśniejszym otoczeniem sprawia, że wyglądają jak dziury. Plamy mają również bardzo silne pole magnetyczne. Zazwyczaj występują parami i wtedy jedna plama ma przeciwną biegunowość magnetyczną w stosunku do drugiej plamy. Nawet jeśli plama jest sama jak palec, to obszar, który ją otacza, wykazuje przeciwną biegunowość.

Plamy słoneczne obserwował już Galileusz i dzięki nim doszedł do słusznego wniosku, że słońce obraca się wokół własnej osi, ponieważ ciemne obszary zmnieniały położenie, znikały, by następnie po około miesiącu wrócić na to samo miejsce po wyłonieniu się z drugiej strony tarczy.

Z plamami wiąże się również zjawisko burz słonecznych. Im więcej plam, a więc im większa aktywność Słońca, tym i burz więcej i o większej sile. Burze to po prostu olbrzymie wybuchy o sile porównywalnej z wybuchem milionów bomb wodorowych, za sprawą których materia słoneczna jest wyrzucana w przestrzeń w postaci wiatru słonecznego.

burza

Burza słoneczna. Tarczę Słońca zasłonięto, żeby można było zaobserwować typowy dla burzy wyrzut materii w przestrzeń. Ach, jest na co popatrzeć! Zwróćcie uwagę na to, jak potężny jest to wybuch! Źródło

Owianie podmuchem takiego wiatru Ziemi może spodowodować zakłócenia w działaniu urządzeń elektronicznych, a nawet spowodować awarie. Ostatnio - a działo się to mniej więcej wtedy, kiedy ja wduszona w korytarzowe okno i oczadzona dymem papierosowym jechałam w przepełnionym pociągu do Wrocławia - doszło do bardzo kosztownej w skutkach awarii elektrowni w Kanadzie. Spora część mieszkańców została pozbawiona prądu, a winny tego stanu rzeczy był właśnie wiatr słoneczny. Pamiętam, że z wytęsknieniem czekałam na pojawienie się zórz polarnych, które wyjątkowo miały być widoczne w naszych szerokościach geograficznych (a nawet niżej), ale na żadną nie trafiłam. Cóż, nie można mieć wszystkiego. Może komuś z Was się udało.


0 komentarze :

Prześlij komentarz