Rozmiar ma znaczenie

Panowie uprą się, że wcale nie, i konflikt damsko-męski mamy jak w banku. Na szczęście tu nie będzie o tym, ile jest mężczyzny w mężczyźnie, bo zabralibyśmy się za rozpracowywanie kwestii nierozwiązywalnych, które zaprowadziłyby nas niechybnie w ślepy zaułek. Ludzi zostawiamy w spokoju i kierujemy wzrok w niebo. Tutaj sytuacja jest zupełnie klarowna - wpływ rozmiaru gwiazdy na jakość jej życia to oczywista oczywistość.
Zasadniczo jest tak: im większa gwiazda, tym krótszy jej żywot. Żeby zrównoważyć ogromną masę, reakcje termojądrowe muszą przebiegać znacznie szybciej niż w gwieździe średnich rozmiarów, takiej jak na przykład nasze Słońce. Zapasy wodoru kończą się w tempie ekspresowym, a synteza cięższych pierwiastków to już szybki zjazd po równi pochyłej. Bywa, że spokojne życie największych i najmasywniejszych nadolbrzymów trwa jedynie kilkaset tysięcy lat. W skali kosmicznej to zaledwie mgnienie. Co potem? Potem często następuje etap gwiazdy zmiennej (szerzej o nich innym razem) zakończony spektakularnym bum w postaci wybuchu supernowej.
Dla odmiany gwiazdy malutkie produkują niewiele energii (niewiele jak na gwiazdę oczywiście) i mogą świecić bez zmian miliardy lat. Kiedy w końcu zużyją cały zapas wodoru, nie mają odpowiednich parametrów, by mogły się rozpocząć reakcje termojądrowe z udziałem kolejnych pierwiastków i bardzo powoli stygną. Gwiazda świeci sobie jeszcze, dlaczego by nie, ale z białego karła staje się żółtym, pomarańczowym, czerwonym, aż w końcu czarnym karłem. Proces stygnięcia w przypadku tych gwiazd trwa tak długo, że nie istnieją najprawdopodobniej jeszcze żadne czarne karły. Wszechświat jest na to zbyt młody.
Jakieś konkrety? Proszę bardzo. Najmniejszą znaną nam gwiazdą, w której przebiegają reakcje termojądrowe, jest AB Doradus C, towarzysz AB Doradus A, która jest jedynie 93 razy cięższa niż Jowisz. To naprawdę gwiezdny mikrus.
Ciekawych wielkich gwiazd możemy wymienić kilka. Jedną z największych w naszej Galaktyce wydaje się być Eta Carinae. Jest od nas oddalona o 7500 lat świetlnych i waży tyle, co 100 Słońc. Gwiazda jest 4 miliony razy jaśniejsza niż Słońce. Jej promień to 400 promieni słonecznych, a zatem gdyby umieścić ją na miejscu naszego Słońca, powierzchnią sięgałaby poza orbitę Ziemi. Wygląda na to, że Eta Carinae długo już nie pożyje i możemy być świadkami gigantycznej eksplozji. Będzie na co popatrzeć, bo najprawdopodobniej gwiazda będzie widoczna w biały dzień. W nocy będzie dawała więcej światła niż księżyc w pełni. No, ja zacieram ręce, może doczekam.
Największą znaną gwiazdą w obserwowalnym Wszechświecie jest obiekt o mało romantycznej nazwie LBV 1806-20. Jej masa to 150 mas Słońca, a jasność przewyższa naszą gwiazdę 40 milionów razy. Niestety nie możemy jej widzieć na naszym niebie, ponieważ znajduje się po drugiej stronie jądra Galaktyki w odległości 45 tysięcy lat świetlnych, zasłonięta przez obłoki gazu i pyłu.
Jest też możliwe, że największym obiektem jest VV Cephei A. Problem z gigantami jest taki, że tak naprawdę ciężko stwierdzić, gdzie się kończą, bo takie masy materii wyrzucają w przestrzeń kosmiczną. W każdym razie ostatnie odkrycia zdetronizowały Gwiazdę Pistoletową (której jasność przekracza 10 milionów razy jasność Słońca), uważaną do tej pory za największą. Co będzie dalej? Zobaczymy.

gwiazdy
Porównanie wielkości nadolbrzymów. Pierwsza z lewej to uważana dotąd za największą Gwiazda Pistoletowa. VV Cephei... no cóż, lekko ją przerasta. Źródło

0 komentarze :

Prześlij komentarz