Pięciu panów w statku, nie licząc pilota

Tu trzeba mieć naprawdę nerwy ze stali. Media właśnie doniosły, że sześciu facetów dało się dobrowolnie zamknąć w niewielkim pomieszczeniu (jak dużym, nie wiem, ale chyba nieszczególnie przebijającym rozmiarami przeciętną kawalerkę) i będą tam cieszyć się swoim towarzystwem przez 520 dni. Coś w rodzaju więzienia, z tą różnicą, że za tę odsiadkę zapewne nieźle im zapłacą. Panowie są oczywiście poczytalni i nie chodzi o nowe reality show (choć kto wie, może przewidują transmisje na żywo?), tylko o podróż na Marsa. Ściślej rzecz biorąc sześciu rasowych astronautów trenuje "na sucho", by sprawdzić, jak ludzki organizm będzie reagował na spędzenie tak długiego czasu z ciągle tymi samymi organizmami współtowarzyszącymi na relatywnie niewielkiej przestrzeni. Waląc prosto z mostu, chodzi o to, czy im nie odbije. Panowie trenujący mają tę przewagę nad prawdziwymi wysłannikami na Czerwony Glob, że mogą w każdej chwili się wycofać.

To oczywiście nie pierwsza taka próba i zapewne nie ostatnia, bo ekspedycja ciągle odsuwana jest w czasie (ze względu na koszty, ale również ze względu na ten nieobliczalny czynnik ludzki). Trenowały już różne narodowości w rozmaitych konfiguracjach ilościowych i płciowych (no, jeśli chodzi o płeć, to ta rozmaitość jest w sposób naturalny dosyć ograniczona). Naukowcy twierdzą, że w składzie ekipy dobrze jest mieć kobietę. W ten sposób ponoć nie narastają negatywne emocje i nie iskrzy. Mówiąc ogólnie - kobieta łagodzi obyczaje. Nie dookreślono, w jaki sposób miałaby to robić, czy sama jej obecność wystarczy czy też potrzeba jakiegoś większego zaangażowania z jej strony. Trzeba jednak nadmienić, że były już ekipy, które się do zaleceń naukowców zastosowały i wraz z końcem eksperymentu miały swój początek oskarżenia o molestowanie seksualne. Na miły Bóg, przez kilkaset dni kilku facetów i jedna kobieta w tym samym pomieszczeniu! Musiały wystąpić problemy! Widać jeden z mężczyzn zinterpretował łagodzącą rolę kobiety nieco inaczej, niż tego po nim oczekiwano. Oczywiście skład ściśle męski nie gwarantuje, że takie oskarżenia się nie pojawią.

Długość trwania przedsięwzięcia - 520 dni - jest jak dotąd rekordowa. Wszyscy inni, nawet jeśli dotrwali do końca, spędzali w kompletnym odosobnieniu mniej czasu. Rekordzistą był astronauta rosyjski, który na stacji orbitalnej sam jak palec przetrwał ponad 400 dni. Z tym że nie z dobrej woli, a z konieczności dziejowej. Ciągle coś nawalało i nie można go było stamtąd ewakuować. No, czyli można powiedzieć, że warunki miał najbardziej zbliżone do przyszłych eksploratorów Marsa. Ich też nie będzie można na życzenie odstawić do domu.

Dlaczego 520 dni? Tyle przy obecnych możliwościach technicznych trwałaby podróż na Czerwoną Planetę. Oczywiście w jedną stronę, ale optymistycznie założono, że jeśli grupa dzielnie dotrwa i doleci, to nie pozabija się też w drodze powrotnej.
Trzymam za załogę testu "na sucho" kciuki i gorąco im życzę, żeby eksperyment zakończył się sukcesem. Po pierwsze dlatego, że to zawsze cieszy, kiedy coś człowiekowi wychodzi, a po drugie dlatego, że sobie z kolei bardzo gorąco życzę doczekać pierwszej historycznej wyprawy na inną planetę z udziałem ludzi. Jeśli już do niej dojdzie, będę ją śledzić na bieżąco w Internecie. Założę się, że będzie taka możliwość.


Mars. Źródło - NASA

2 komentarze :

  1. Po pierwsze primo, czytalem kiedys artykul, ze w trakcie lotu na Marsa z racji niewazkosci i innych takich tam, kosmonaucie grozi atrofia miesni i koscca konczyn dolnych, jako nieobarczonych wysilkiem. Padl wiec pomysl, aby wyslac kaleke bez nog. Na szczescie sam pomysl tez padl dosc szybko.
    Po drugie primo, moze niech sklad wyprawy na Marsa sklada sie z kilku niewiast i jednego faceta, he? Taka Seksmarsmisja...;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No, oni coś tam by musieli ćwiczyć w tym kosmosie. NASA bykiem leżeć im na pewno nie pozwoli. Nie za pieniądze amerykańskich podatników.

    Pomysł z kobietami nie przejdzie :) Ja, jako baba, nie chciałabym się znaleźć z kilkoma koleżankami w jednym pokoju przez 520 dni razy dwa. To byłoby straszne :) Natomiast mężczyzna-rodzynek zapewne nie miałby nic przeciwko i jeśli okazałby się wyjątkowo obrotny, korzyści z takiego czerpałby całymi garściami :)

    OdpowiedzUsuń