Merkury - gorący i tajemniczy

Może na pierwszy ogień pójdzie "parafraza" Lokomotywy Juliana Tuwima. Na marginesie pragnę zaznaczyć, że cudzysłowu użyłam przez wrodzoną skromność i starałam się zachować rytm oryginału (choć nie pamiętam, czy ten rytm to były jamby, trocheje czy inna cholera).

wykonujący wiersz wychodzi przed publikę i kłania się nisko

Dokoła Słońca krąży Merkury
Ciężki, choć mały - to nie są bzdury!
Puf, jak gorąco!

Krąży i sapie, wysechł na skwarek,
A jeszcze Słońce go chlasta żarem.
Uf, jak gorąco.

tu następuje wycięcie fragmentu z przyczyn, hmm, obyczajowych, a recytator zapodaje dalej

I choćbyś wysłał tysiąc sputników,
I żądał odeń świetnych wyników,
Technologicznie byś się zamęczał,
To go nie zbadasz. Taka to nędza!

ukłon i deszcz braw z widowni, co niektórzy ryczą "biiiiiiiis".

No, z tym niezbadaniem nie jest tak źle. Jakieś tam próby podejmowano i nie wszystkie spaliły na panewce (nomen omen). Merkury nie jest jednak wdzięcznym obiektem zarówno jeśli chodzi o obserwację, jak i o eksplorację.
Jako planeta wewnętrzna (czyli taka, której orbita mieści się między Słońcem a Ziemią) jest widoczny jedynie krótko przed wschodem i krótko po zachodzie Słońca. Mamy znacznie mniej szans na obserwację niż w przypadku Wenus, ponieważ Merkury leży znacznie bliżej naszej Gwiazdy niż ona (średnia odległość to 57 mln km). Mimo to chwała starożytnym, którzy Merkurego potrafili zaobserwować i nawet przypisać mu różne cechy. Mnie się ten wyczyn jak dotąd nie udał. Może też dlatego, że mieszkam w dużym mieście i obserwowanie linii horyzontu nastręcza nie lada trudności. I nie chodzi mi o budynki, ale o smog, który jest barierą nie do przebicia.


Merkury. Źródło

W czasach nowożytnych badania najbliższej Słońcu planety szły nader kiepsko. Właściwie jak dotąd tylko sonda Mariner 10 miała okazję sfotografować 45% powierzchni planety i to jeszcze w latach 70-tych XX wieku. 3 sierpnia 2004 roku w kierunku Merkurego wystartowała sonda MESSENGER, wysłana właśnie po to, by planetę zbadać. W czasie pierwszego przelotu rok temu sonda sfotografowała dalsze 30% powierzchni. Następne zbliżenie planowane jest na 30 września 2009. Naukowcy liczą na to, że po tej dacie o Merkurym będą wiedzieć znacznie więcej.

Dziś wiadomo, że Merkury mimo małych rozmiarów (4879 km średnicy na równiku) posiada stosunkowo dużą masę. Dzieje się tak za sprawą jego gęstości (5,427 g/cm³). Planeta ma ogromne (zajmujące 42% objętości) żelazne jądro, wszystko na to wskazuje, że płynne. Jądro otacza 600-kilometrowy krzemianowy płaszcz. Dysproporcje między płaszczem a jądrem są nie do przeoczenia i naukowcy snują hipotezy, mające ten fakt wyjaśniać. Istnieją przypuszczenia, że dawno, dawno temu w naszym Układzie Słonecznym nastąpiła kolizja świeżo powstałego Merkurego z jakimś zabłąkanym ciałem niebieskim średnicy kilkuset kilometrów. Ciało, walnąwszy w planetę, po prostu ją "rozebrało" i większość płaszcza przepadła. Przed kolizją planeta mogła mieć ponad dwa razy większą masę niż obecnie.
Na skorupę przypada około 100-300 km. Na Merkurym zaobserwowano wąskie i długie grzbiety górskie.


Porównanie wielkości największych księżyców naszego Układu Słonecznego, planety karłowatej Plutona i planety Merkury.

Są też wyżyny, doliny i kratery dokładnie takie, jak na naszym Księżycu. Ponieważ Merkury nie posiada atmosfery, a więc i bariery ochronnej, w której mogłaby spłonąć część uderzających w niego ciał niebieskich, to oberwał meteorytowo naprawdę mocno.

Merkury doświadcza ogromnych różnic temperatur. W nocy panuje mróz, średnio -163ºC. W dzień powierzchnia nagrzewa się do 400ºC. Obserwacje radarowe wskazują jednak, że są takie miejsca na powierzchni planety, gdzie znajduje się... lód. W okolicach biegunów promienie słoneczne nigdy nie zaglądają w zagłębienia co większych kraterów.
Merkuriański rok trwa 88 dni, a merkuriańska doba 2/3 z tego, czyli 58. Tak powolnemu obrotowi planety winne jest Słońce, a konkretnie słoneczna grawitacja.
Obserwator, który znalazłby się na Merkurym, mógłby podziwiać bardzo nietypowe zachowanie Słońca. Bywa, że Słońce wschodzi, potem staje na niebie i zachodzi, cofając się, a za jakiś czas wschodzi jeszcze raz. Dzień na naszej najmniejszej planecie zaczyna się więc dwoma wschodami Słońca a kończy jednym zachodem. Dzieje się tak za sprawą różnic w prędkości orbitalnej i kątowej podczas przechodzenia przez peryhelium (czyli punkt, gdzie odległość od Słońca jest najmniejsza). Prędkość orbitalna równa początkowo prędkości obrotowej zostaje "pokonana" przez tę drugą. Wszystko dzieje się w ciągu kilku dni ziemskich.


Merkury sfotografowany przez sondę MESSENGER 14.01.2008 roku. Źródło

No cóż, czekamy na doniesienia sondy MESSENGER. W niej cała nadzieja, że tajemniczy Merkury ujawni o sobie nieco więcej niż dotychczas.

1 komentarze :

  1. zdjęcia są bardzo ładne i ich opisy dlatego zawsze paczę na tą stronę gdy coś potrzebuję do szkoły czy na studia nawet w szkole jak mamy informatykę i przez pięć minut zawsze robimy co chcemy czytam i oglądam, nawet na przyrodzie

    OdpowiedzUsuń