Na lwy by!

Na lwy by - patrzysz samiec, wiec go trrrach,
a tu lwica - tonie w łzach.
Robi nam się strasznie głupio,
bo ten lew już chyba trupio


Oj, ukatrupion ten Lew dokumentnie, ukatrupion z kretesem i tutaj Starsi Panowie (autorzy i wykonawcy przytoczonych słów) mieliby całkowitą rację co do zwierza, gdyby tylko mieli na myśli gwiazdozbiór nieba letniego. Konstelacja Lwa uwiecznia bowiem lwa nemejskiego, który skończył marnie jako płaszczyk dla Herkulesa. Choć może nie tak marnie, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Mężczyznę, pardon, samca, poznaje się ponoć nie po tym, jak zaczyna, a po tym, jak kończy, a Lew finiszował jako posiadacz wcale wcale ciekawych obiektów w granicach swojego terytorium.

Gwiazdozbiór Lwa - ściąga obserwacyjna. Źródło

Jak na laika z krwi i kości przystało, gwiazdy tworzące konstelację zawsze bardziej przypominały mi szczura z podniesionym ogonem niż króla zwierząt. Cóż, po prostu to, co ja uznawałam za głowę niebieskiej istoty, stanowi w rzeczywistości jej zad. Całe życie się człowiek uczy i teraz spoglądam na Lwa od lewej jego strony, podziwiając pozę godną Sfinksa.
Oprócz majestatycznej pozycji półleżącej czy jest jeszcze coś, na co warto zwrócić uwagę? Ależ oczywiście! Lew został wyjątkowo szczodrze obdarzony galaktykami, które mamy szansę zobaczyć już za pomocą lepszej lornetki (choć pełnię swych wdzięków ujawnią dopiero podglądane przez teleskop). Ot, choćby M65, która razem z galaktykami M66 i NGC 3628 tworzy swoisty galaktyczny trójkąt.


M65 odległa o 35 mln lat świetlnych. Źródło


M66, sąsiadka M65, galaktyka spiralna z poprzeczką widziana z odległości 36 mln lat świetlnych. Źródło


NGC 3628, przepiękna galaktyka spiralna odkryta przez Williama Herschela. Źródło

W gwiazdozbiorze Lwa mamy możliwość zaobserwować (przez lornetkę oczywiście) galaktyki należące do Grupy galaktyk Lew I, która to z kolei wchodzi w skład naszej Lokalnej Supergromady. Państwo pozwolą, że przedstawię: galaktyka M95. Imię może mało romantyczne, ale ten look...


M95, piękność typu SBb. Źródło

Kolejna przedstawicielka grupy Lew I, M96, pozwala na siebie zerkać z odległości 38 mln lat świetlnych.


M96. Źródło

Obydwu przedstawionym powyżej towarzyszy M105, czyli galaktyka eliptyczna. Nie jest może szczególnie malownicza, ale za to dość spora, no i jej jądro posiada wielką czarną dziurę o masie 50 mln słońc.


M105. Źródło

Z obiektów wielce ciekawych, aczkolwiek nieobserwowalnych dla posiadaczy sprzętu amatorskiego, mamy do dyspozycji gwiazdę GJ 436, czerwonego karła u którego odkryto towarzysza. Jest nim planeta o masie i rozmiarach Neptuna. "Neptun" pozasłoneczny obiega macierzystą gwiazde w zabójczym tempie 2 dni ( małym haczkiem), jest więc planetą gorącą, choć znacznie chłodniejszą niż inne planety tego typu, ponieważ GJ 436 jest czerwonym karłem. Trwają spory, czy jest to ciało niebieskie o konsystencji wody czy też ogromna planeta skalista. Przez chwilę sądzono, że gwiazdę obiega jeszcze jeden towarzysz o masie pięciokrotnie przekraczającej Ziemię, ale ostatnecznie doniesień nie potwierdfzono.
No, to co? Na Lwy by?

5 komentarze :

  1. Ależ oczywiście! To safari planuję już od jakiegoś czasu, a teraz nareszcie warunki są ku temu. Wystarczy "tylko" załadować sprzęt do samochodu, wybrać się za miasto i ... podziwiać (tym razem nie zapomnę polecanego przez Ciebie termosika ^^)
    Swoją drogą udało Ci się znaleźć ciekawe zdjęcie M66, na którym ujawnił się kolega Saturn :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak właśnie się zastanawiam teraz na tym Saturnem. Faktycznie, wygląda, jakby on. Wcześniej, przed Twoim komentarzem nie zwróciłam na to uwagi. Zastanawiam się tylko, jak to możliwe? Takie powiększenie, galaktyka jak na dłoni, a Saturnik taki malutki?

    OdpowiedzUsuń
  3. Porównując rozmiary kątowe:
    - M66 - 9'(długość)x4'(szerokość), przeliczając długość na sekundy łuku: 9*60''==540''
    - Saturn - ~14''-20''
    Stosunek wielkości kątowych obiektów: 540/14=38 (max) oraz 540/20=27 (min)
    Rozmiarowo na Twoim zdjęciu: stosunek wielkości zmierzony np.linijką po ekranie (ah te prehistoryczne metody:D) albo pikselami w programie graficznym, dają wynik ok.32.
    Wartość ta mieści się w obliczonych zgrubnie granicach, zatem wg. mnie możliwe :)
    Długość M66 jest ok. 3x mniejsza od średnicy kątowej Księżyca. Powiększenie wcale nie musi być aż takie duże. Tak na oko bym dał ~150-200x.

    OdpowiedzUsuń
  4. Eeeee, wymiękłam :) Argumentami sprowadziłeś mnie do parteru. Moje obserwacje były moooooocno amatorskie i choć o wymiarach kątowych czytałam oczywiście, to nigdy nie przekładałam tego na praktykę. Widać - dobrze, nie widać - trudno. Jakieś schładzanie teleskopu? Gdzie tam! Nie schładzałam mojej breżniewowej lunety. Co najwyżej siebie rozgrzewałam wewnętrznie (czytaj: termosik) :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wymiary kątowe się przydają, aczkolwiek nie są oczywiście, broń Boże!, obowiązkowe gdy chce się podziwiać niebo. Wystarczą dobre chęci :)
    Schładzanie teleskopu ? Cóż, przy większych lustrach niestety jest to (trochę-czasochłonna) konieczność, przy refraktorach, czy lunetach jest to zabieg po prostu niepotrzebny ;) Ale rozgrzewka wewnętrzna to zabieg ważny, jeśli nie najważniejszy, ha! :D

    OdpowiedzUsuń