Speedy Gonzales wśród gwiazd

Wieczorową porą brunet... choć może być i blondyn zaopatrzony w artykuł pierwszej potrzeby (prawdopodobnie najlepszy na świecie) ustawia teleskop wśród miłych okoliczności przyrody, wycelowuje go w niebo i patrzy. Cóż on tam widzi? Gwiazdozbiory widzi, to jasne. Jeśli jest zima (wtedy artykuł pierwszej potrzeby powinien się znaleźć w termosie i zawierać przyprawy korzenne - to tak dla wzmocnienia chęci obserwacyjnej), podziwia charakterystyczną sylwetkę Oriona, Byka lub Bliźniąt i wszystkie ciekawe obiekty, które można w ich granicach znaleźć. Jeśli jest lato, widzi konstelację Łabędzia, Orła i Lutni, których główne gwiazdy tworzą Trójkąt Letni. Jest dobrze. Jest napój, jest dobrze. A nawet dwa napoje i spokój.
Wyobraźmy sobie jednak, że blondyn lub brunet wyciąga swój teleskop za 100 tysięcy lat. Co zobaczy? Zupełnie inne niebo. Sylwetki większości gwiazdozbiorów zmienią się nie do poznania. Do tego stopnia, że gdybyśmy w cudowny sposób przenieśli się w przyszłość, nie bylibyśmy w stanie poprawnie orientować się w nieboskłonie.
Odpowiedzialny za te zmiany jest ruch gwiazd w przestrzeni. Na co dzień jest on oczywiście niezauważalny, ale wszystkie gwiazdy, na które patrzymy nieustannie zmieniają swoje położenie względem Słońca. Jedne się oddalają, inne pędzą prosto na nas. Zmiana położenia na niebie zależy głównie od odległości, jaka dzieli nas od danej gwiazdy. Im coś leży dalej, tym wolniej się przesuwa. Sam ruch gwiazd jako taki - nie względem Słońca - zależy między innymi od masy gwiazdy i jej położenia w Galaktyce. Droga Mleczna, jak wiadomo, wiruje. Im bliżej środka Galaktyki znajduje się gwiazda, z tym większą prędkością przemierza przestrzeń kosmiczną. Co oczywiście nie oznacza, że szybko będzie zmieniać swoje położenie względem Słońca. Jeśli znajduje się bardzo daleko, to choć sama gna z zawrotną prędkością, z naszego punktu widzenia jej ruch jest niemal niezauważalny.
Wróćmy jednak do przesunięć na nieboskłonie. Wśród obiektów nam najbliższych jedne poruszają się wolno, inne szybciej. Jest jednak rekordzista, który deklasuje rywali i nie zostawia im najmniejszych szans. Mowa o Gwieździe Barnarda, która wykazuje największy znany ruch własny. Ruch własny liczy się w jednostkach kątowych. Gwiazda Barnarda przemieszcza się z prędkością 10,3 sekundy kątowej na rok. To niezwykle szybko. W ciągu kilkudziesięciu lat zmieni swoje położenie o mniej więcej połowę średnicy Księżyca! Gwiazda jest obecnie oddalona od nas o 6 lat świetlnych i po układzie wielokrotnym Alfa Centauri (wskład którego wchodzi najbliższa nam gwiazda Proxima) jest naszą najbliższą sąsiadką. Gna przez przestrzeń w naszym kierunku i za jakieś 9 tysięcy lat minie nas w odległości 3,8 lat świetlnych. Przejmie wtedy rolę Proximy.


Wędrówka Gwiazdy Barnarda na przestrzeni 20 lat. Źródło

Zarówno teraz, jak i w trakcie największego zbliżenia jest za słaba, by móc obserwować ją okiem nieuzbrojonym. Gwiezdny Speedy Gonzales jest bowiem czerwonym karłem o średnicy jedynie dwukrotnie przekraczającej średnicę Jowisza (choć masę ma 180 razy większą) i temperaturze powierzchni około 3000 K. Moc promieniowania ma około 10 000 razy mniejszą niż Słońce.
Jeśli więc za 100 tysięcy lat nasz uzbrojony w teleskop i odpowiednie wsparcie motywacyjne blondyn lub brunet skieruje sprzęt w niebo, Gwiazda Barnarda będzie już hen, daleko.

0 komentarze :

Prześlij komentarz