Nocą gwiazdy spadają, a dyskoteka gra

Jeśli komuś trafiły się cykady na Cykladach, jeśli ten ktoś je słodkie, słodkie winogrona, a ktoś inny śpi w jego ramionach i ogólnie mu dobrze, ach jak dobrze mu, to czy potrzeba mu czegoś więcej do szczęścia? Jedynie gwiazdki z nieba. Mówisz - masz.
Lato mamy, lato wszędzie, choć na razie zupełnie tego nie widać. Lato jest świetnym momentem do obserwowania spadających gwiazd. Oczywiście gwiazdy jako takie, czyli ogniste kule, w których nieustannie trwają reakcje termojądrowe, nie myślą opuszczać finamentu. To, co obserwujemy jako trwające mgnienie oka rozbłyski to meteory, czyli zjawisko atmosferyczne (tak, tak, atmosferyczne) polegające na spalaniu się meteoroidu w atmosferze ziemskiej. Na Ziemię spadają resztki, czyli meteoryty.


Rój leonidów. Źródło

Zaraz, zaraz, zaczynamy się gubić. Meteoroid, meteor i meteoryt? Czy to nie to samo? Nie.
Meteoroidy to małe ciała niebieskie, okruchy materii o rozmiarach od mikroskopijnych ziaren pyłu do kamieni ważących około tonę (cóż to jest tona w skali kosmicznej!), które najczęściej pochodzą z komet obiegających Słońce w naszym Układzie Planetarnym. Są wyrzucane w przestrzeń kosmiczną,  jeśli dana kometa zaliczy bliskie spotkania trzeciego stopnia z asteroidą lub innym błędnym wędrowcem skalnym. Jeśli zdarzy się danemu meteoroidowi dotrzeć w pobliże Ziemi i zagłębić się z impetem w jej atmosferze, zaczyna płonąć i jednocześnie mocno wytracać prędkość. To spalanie obserwujemy jako rozbłysk na niebie, a ten rozbłysk nosi nazwę meteoru. Rozbyłyskowi - jeśli meteoroid jest odpowiednio duży - towarzyszy czasem dźwięk, słyszany jako huk podobny do wystrzału. Zdarza się też, że za "gwiazdą" ciągnie się ogon dymu. Te sytuacje są jednak stosunkowo rzadkie. Najczęściej czasu jest akurat tyle, by zdążyć pomyśleć krótkie życzenie i meteor znika.
Co zostaje? Zostaje od 100 do 1000 ton (sic!) meteorytów, które codziennie docierają do powierzchni naszej planety. Jesteśmy więc zasypywani kosmicznym popiołem, choć oczywiście nie zdajemy sobie z tego sprawy, ponieważ spadające okruchy są najczęściej niedostrzegalne gołym okiem.


Trochę podrasowane, ale zapewne dzięki temu robi wrażenie. Źródło

Meteory "wylatują" do nas w postaci roju z jednego punktu na niebie zwanego radiantem. Sam punkt w rzeczywistości oczywiście nie istnieje. To tylko złudzenie optyczne. Ponieważ najczęściej meteoroidy pochodzą od dobrze nam znanych komet, które w stałych odstępach czasu powracają w pobliże Słońca, meteory pokazują się co roku mniej więcej w tej samej części nieba, to znaczy na tle konkretnego gwiazdozbioru. Od danej konstelacji przyjęły nazwy. Jest więc rój Lirydów (Lira, czyli gwiazdozbiór Lutni), są Virginidy (Virgin - Panna), Cygnidy (od Łabędzia) itd.
Pełna lista roju meteorów, które można zaobserwować, oraz czas, kiedy się pojawiają, znajduje się tutaj. Proponuję zwrócić szczególną uwagę na kolumnę o nazwie ZHR max. Nie chodzi oczywiście o Związek Harcerstwa Rzeczpospolitej, tylko o maksymalną obserwowalną w ciągu godziny ilość meteorów. Z parametru ZHR wynika, że niektóre roje są skromne, a niektóre dostarczą nam niezapomnianych wrażeń z racji swej liczebności. Natomiast tutaj znajdziemy informację, od jakiej komety dany rój pochodzi.
Pozostaje nam już tylko zaplanować randkę z ukochaną, pojechać na te Cyklady, wsłuchać się w cykady i obserwować rój za rojem. Oferta na Cyklady może być oczywiście z gatunku last minute.

0 komentarze :

Prześlij komentarz