Pluton - znamy się tylko z widzenia

Nie jest łatwo przełknąć degradację. Jeśli stanowisko, jakie się zajmowało, cieszyło się swego rodzaju prestiżem, upadek tym bardziej boli. Decyzją Międzynarodowej Unii Astronomicznej w 2006 roku Pluton z rangi dziewiątej planety Układu Słonecznego został zdegradowany do poziomu planety karłowatej (jakich wiele krąży w jego okolicach). Sam nie mógł oczywiście protestować, już to z powodu znacznej odległości od Ziemi, już to nikłej jasności wynoszącej zaledwie +14m, ale w jego imieniu gromkie veto podniosła część astronomicznej palestry. I co? I nic to nie dało. Pluton już planetą nie jest. Czym zatem jest?
Reprezentuje szerszą grupę obiektów transneptunowych, czyli ciał niebieskich, których orbity z grubsza rzecz biorąc znajdują się poza orbitą Neptuna. Jak wiemy sam Pluton przez pewien okres czasu znajduje się bliżej niż nasza ósma planeta, ale znakomitą większość swojej wędrówki odbywa w dalszych rejonach.


Pluton i Charon. Zdjęcie wykonane przez teleskop Hubble'a. Źródło

Świeżo zdegradowane ciało niebieskie ma, wiele na to wskazuje, kształt kulisty i zbudowane jest głównie z lodu, skał (w mniejszości) i matalu. Posiada trzy księżyce, choć do niedawna znany nam był tylko jeden, Charon. Charon jest o tyle niesamowity, że jest tylko o połowę mniejszy od samego Plutona, przez co tworzy z nim jakby układ podwójny. Powiedzenie, że Charon obiega Plutona, byłoby nieścisłe. Oba ciała obiegają wspólny środek masy i ten środek leży ponad powierzchnią zdegradowanej planety. Charon pozostaje zwrócony do Plutona zawsze tą samą stroną, Pluton jednak nie pozostaje mu dłużny i też każe podziwiać tylko jedno swoje oblicze. Oba ciała tworzą układ podwójnie synchroniczny. Pozostałe dwa księżyce są pokroju Phobosa i Deimosa (no, przesadziłam, są kilkakrotnie większe), dwóch przeciętnych inaczej satelitów Marsa, nie wnoszą więc do sprawy nic nowego.


Zdjęcie wykonane przez teleskop Hubble'a, a na nim dwa świeżo odkryte księżyce, którym potem nadano imiona Hydra i Nix. Źródło

Średnia odległość Plutona od Słońca wynosi 39,5 j.a. (jednostek astronomicznych), co oznacza, że porusza się wokół gwiazdy prawie czterdzieści razy dalej niż Ziemia (jednostka astronomiczna jest miarą średniej odległości Ziemi od Słońca wynoszącej 150 mln km). Słońce na Plutonie, tak jak na Uranie i na Wenus, wschodzi na zachodzie, a zachodzi na wschodzie, czyli nasza najsłynniejsza planeta karłowata porusza się ruchem wstecznym. Dlaczego? Nie wiadomo.
Na Plutonie jest zimno, oj zimno. W okresie największego zbliżenia ze Słońcem temperatura osiąga zawrotne -170 st C. Prawdziwe tropiki w porównaniu z -220 czy -230 st C, kiedy planetka znajduje się dalej.
Pluton i Charon zdają się mieć wiele wspólnego z Trytonem, największym satelitą Neptuna. Tryton mógł być również obiektem transneptunowym przechwyconym przez grawitację planety. Sugeruje się też, że Charon przez pewien czas krążył samotnie wokół Słońca, póki los nie połączył go z większym kolegą. Dlaczego jednak Pluton, mniejszy od Trytona, nie został przechwycony? Nie wiadomo. Może z racji swojego położenia, a może i nie. W początkowym okresie rozwoju Układu Słonecznego wiele ciał miało orbity nie do końca ustalone. To, że dziś poruszają się tak a nie inaczej, nie oznacza, że było tak w przeszłości.
Być może więcej wyjaśnią nam odkrycia sondy New Horizons, która już za chwileczkę, już za momencik, czyli w roku 2015, ma dotrzeć do Plutona i zrobić wreszcie pierwsze foty z prawdziwego zdarzenia. Dwa lata temu sonda minęła Jowisza i gna dziarsko w przestrzeń kosmiczną. Z niecierpliwości przestępuję z nogi na nogę.

1 komentarze :