Jeśli w Hiszpanii spojrzysz w niebo...

... okiem uzbrojonym, widok będzie nieziemski. Warunki są dwa.
Po pierwsze oko musi być uzbrojone w aparat fotograficzny ze wspomaganiem w postaci statywu. Ustawiasz migawkę na bardzo długi czas (w zależności od efektu, jaki chcesz uzyskać, od kilku do kilkunastu minut), wycelowujesz obiektyw w Gwiazdę Polarną, otwierasz zimny napój z pianką i czekasz na efekty swoich działań.
Warunek drugi - to musi być Hiszpania. Konkretnie półpustynia Bardenas Reales. Tylko ona zapewni ci takie okoliczności przyrody, jakie zostały uwiecznione na fotografiach zamieszczonych poniżej. No, dobrze już, dobrze. To mogą też być Koluszki, Pustynia Błędowska czy molo w Sopocie, ale jeśli chcesz odtworzyć atmosferę z tego hiszpańskiego rezerwatu przyrody, to musisz tam pojechać. Autorem zdjęć jest Martin Zalba.





Wyglądają, jakby były podrasowane w photoshopie, prawda? Nic z tych rzeczy.
No i teraz gwóźdź programu. Dlaczego celujemy w Gwiazdę Polarną? Po to, żeby zaobserwować ruch gwiazd na nieboskłonie. Normalnie nie zdajemy sobie z niego sprawy, ale gwiazdy w ciągu nocy "okrążają" biegun niebieski. Im dalej od bieguna, tym większe rozmycie i dłuższe kreski. Nieruchoma pozostaje tylko ona, Gwiazda Polarna, najjaśniejsza gwiazda konstelacji Małej Niedźwiedzicy (choć żadna rewelacja pod względem jasności tak w ogóle). Ruch jest oczywiście pozorny i jest skutkiem obracania się Ziemi wokół własnej osi. Nocna fotografia nieba pozwoli nam na zaobserwowanie tego zjawiska i, co ważne, uwiecznienie go. Emocje co najmniej jak na rybach!
Oczywiście aparat fotograficzny nie pozwoli nam odkryć, że Gwiazda Polarna to w rzeczywistości układ trzech gwiazd. Główny składnik (Polaris A) jest żółtym nadolbrzymem o temperaturze powierzchni 7000K i średnicy 30 razy większej od naszego Słońca. Jego moc promieniowania przewyższa naszego "średniaka" 2200 razy. Nadolbrzym, który jednocześnie jest cefeidą (czyli pewnym typem gwiazdy o zmiennej jasności), ma dwóch towarzyszy. Pierwszy, Polaris Ab, leży bardzo blisko, bo w odległości zaledwie 20 j.a. (przypominam, że jedna jednostka astronomiczna - j.a. - wynosi tyle, co średnia odległość Ziemi od Słońca, czyli 150 mln km). Czyli gdzieś w rejonie orbity naszego Urana, jeśli skalę odległości przeniesiemy na niwę Układu Słonecznego. Drugi towarzysz, Polaris B, jest bardzo podobny do naszego Słońca i obiega tę parę w odległości 2700 j.a. Wszystkie trzy składniki widać na zdjęciu zrobionym teleskopem Hubble'a.


Źródło: NASA

Podsumowując: nawet jeśli nie jesteś obecnie na terenie Hispanii, a i być w najbliższym czasie nie zamierzasz, nic nie stoi na przeszkodzie, byś zachwycił się ruchem gwiazd na niebie. Bierz aparat (wcale nie musi to być wypasiona lustrzanka cyfrowa. Sprawdzi się również stary dobry Zenith), statyw i do dzieła. Nie zapomnij o katalizatorze obserwacyjnym w postaci napoju z pianką. Lub kawy.

3 komentarze :

  1. Nie tylko w Hiszpanii można robić takie zdjęcia. Mnie to: http://adamsik.deviantart.com/art/The-Night-Sky-of-Poland-127549519 udało sie zrobic w Polsce, na Zamojszczyźnie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjęcie super. Widać, że drzewo ruszało się na wietrze :)
    Jasne, że nie trzeba jechać do Hiszpanii. Chodziło mi o ten kraj w kontekście półpustyni. Piękna jako taka. Rezerwat przyrody. My też mamy naszą małą pustynkę, można spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha ha! A ja właśnie z Hiszpanii wracam. Zdjęcia rzeczywiscie robią wrażenie! Świetne!

    OdpowiedzUsuń