Była planeta, bum i nie ma planety

Siedzimy sobie spokojnie w fotelu i oglądamy hollywoodzki film, w którym nieoceniony Bruce Willis ratuje świat przed zagładą, zakładając materiały wybuchowe na planetoidzie, która znajduje się na kursie kolizyjnym z Ziemią. Z kawałkiem skały, nawet sporym, Bruce sobie poradził, Hollywood ocalało, a wielbiony we wszystkich możliwych filmach prezydent USA (wyobrażacie sobie filmy polskie, w których takie pokłony bije się głowie państwa? Śmieszne by to było, nieprawdaż?) odznaczył superbohatera pośmiertnie. Bo Bruce poległ.
Ofiara jego byłaby jednak daremna, gdyby przyszło mu się zmierzyć nie z planetoidą, a z planetą. Taką z prawdziwego zdarzenia. Jeśli więc jakiś inny Bruce mieszkał sobie na planecie krążącej wokół gwiazdy hd 172555 znajdującej się w odległości 100 lat świetlnych od Ziemi, to miał facet pecha. W planetę tę bowiem - wielkości Merkurego - bezceremonialnie uderzyła inna planeta, nieco mniejsza, rozmiarami przypominająca nasz Księżyc. W trakcie tego spektakularnego bum mniejszy obiekt przestał istnieć, a większy ocałał, choć uległ całkowitemu przetopieniu.
Skąd o tym wiemy? No cóż, teleskop Spitzera, który omiata Wszechświat w podczerwieni wychwycił powybuchowe resztki w postaci gazu i pyłu. Po zastosowaniu odpowiednich obliczeń uczeni doszli do wniosku, że do kolizji musiało dojść kilka tysięcy lat temu.
Jakim cudem, ktoś powie, zderzyły się dwie planety? Czy to nie dziwne? Czy nie powinny mieć ustalonych orbit? Nie, to nie jest dziwne, jeśli weźmiemy pod uwagę wiek układu planetarnego wokół gwiazdy hd 172555. Układ liczy sobie 12 milionów lat. W skali kosmicznej to noworodek, który dopiero co wyjechał z sali porodowej. Kiedy Słońce było w podobnym wieku, u nas również latało, co i jak chciało. Myślicie, że jak powstał nasz Księżyc? Na skutek podobnej kolizji właśnie.
W każdym razie, jeśli cokolwiek na feralnej planecie żyło, to już nie żyje. Na szczęście wiek ciała niebieskiego był zbyt młody, by jakieś formy życia mogły tam powstać, hipotetyczny "obcoplanetarny" Bruce może zatem odetchnąć.
Nieocenieni spece od efektów specjalnych stworzyli filmik, który ilustruje tę katastrofę sprzed lat. Oto on:



I jak? Miłe dla oka, prawda? :-)

0 komentarze :

Prześlij komentarz