Wszyscy jesteśmy kosmitami

Dorwij jakiegoś białoskórego młodzieńca na ulicy Nowego Jorku i zapytaj, skąd pochodzi. Powie ci zapewne, że jest rdzennym Amerykaninem. Czy można się z nim zgodzić? Tylko w połowie. Na pewno nie kłamie, przyznając się do posiadania obywatelstwa USA, ale z tą rdzennością to cienko, oj, cienko. Rodowici z dziada pradziada Amerykanie to Indianie lub Eskimosi i nikt inny.
Ale i tu, gdyby sięgnąć głębiej, to okazałoby się, że i Indianie, i Eskimosi również są ludnością napływową, którzy przez suchą jak pieprz Cieśninę Beringa przybyli na nowe ziemie z Azji. To kopmy zatem w Azji. Co? Azjaci też nie są rdzennymi Azjatami? No, nie są. Przecież przybyli z Afryki, kolebki ludzkości. Czy zatem gdyby udać się do Afryki i zapytać temtejszych mieszkańców o pochodzenie, to mogą z czystym sumieniem powiedzieć, że są rdzennymi Afrykanami z dziada pradziada? Mogą, ale to wcale nie oznacza, że są rdzennymi... Ziemianami.


Zrobione w 2006 roku zdjęcie komety McNaught autorstwa Stephane'a Guisarda. Piękna, prawda?

Moi drodzy, wygląda na to, że my, Ziemianie, a raczej nasi praprapraprapraprapraprzodkowie jesteśmy kolonizatorami. Organizmami napływowymi. Nie powstaliśmy w ziemskim mateczniku, tylko nas zasiano. A zasiano nas za pomocą komet. New Scientist raczył donieść, że w materiałach kometarnych odnaleziono aminokwasy. Aminokwasy, jak wiadomo, wchodzą w skład białek, a białka są budulcem różnych form życia. Nie ma na Ziemi istoty żywej, która nie składałaby się z białek. Wygląda więc na to, że miliardy lat temu, kiedy nowopowstała Ziemia dopiero co ustaliła się na swoje orbicie, krótko po tym jak powstał Księżyc, na powierzchnię naszej planety trafiły aminokwasy. Trafiały być może często i gęsto, bo w tamtych burzliwych czasach trwał taki ostrzał, jakiego nie powstydziłaby się żadna artyleria.
Jakiegoś powalającego zaskoczenia odkrycie to nie wywołało. Domyślano się takiego scenariusza powstania życia na Ziemi już jakiś czas temu. Teraz jednak mamy dowody. To miłe, naprawdę miłe.
Nie wiadomo więc, moi drodzy, skąd pochodzimy. Wygląda jednak na to, że na tym padole nie powstaliśmy. Howgh.

3 komentarze :

  1. Mamy dowody? Na co? Wiemy tylko, że gdzieś w kosmosie powstały aminokwasy. Ale to nie zmienia faktu, że mogły powstać niezależnie i na ziemi.
    No i to, że aminokwasy przyleciały z kosmosu tak samo dowodzi naszego kosmicznego pochodzenia jak i to, że tlen, węgiel i pozostałe pierwiastki z których się składamy też mają kosmiczne pochodzenie… ale to tylko materia z kosmosu, życie równie dobrze mogło powstać już tutaj.

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie, z tym powstaniem na Ziemi to trochę problemów jest. Są przesłanki, które wskazują, że takie przybycie z kosmosu już gotowych aminokwasów jest bardziej prawdopodobne. Dlaczego? Ze względu na warunki panujące na Ziemi 4 miliardy lat temu. Chodzi o to, że z jednej strony sprzyjały one powstawaniu skomplikowanych cząsteczek, z drugiej jednak wykluczały taką możliwość. Kiedyś oglądałam film na National Geographic (a może to było Discovery? Nie pomnę), w którym mówiono, że powstawaniu cząsteczek aminokwasów sprzyjają... wyładowania atmosferyczne. Im więcej burz, piorunów i tego typu rzeczy, tym lepiej. No i teraz pytanie, czy na początku istnienia Ziemi tych burz było odpowiednio dużo. Zachodzi podejrzenie, że jednak nie.
    Nie pamiętam już tego filmu, wybacz więc, jeśłi coś pochrzaniłam. W każdym razie wychodzi na to, że prawdopodobieństwo przybycia prekursorów życia z kosmosu i powstania ich na naszym podwórku nie jest takie samo.

    OdpowiedzUsuń
  3. zewsząd i znikąd22 sierpnia 2009 17:53

    Niemniej białko się rozpada, znów schodzi w nowej konfiguracji, znów rozpada... Atomy są bardziej trwałe, a te niewątpliwie pochodzą z wnętrza gwiazd. To na mnie robi naprawdę niesamowicie kosmiczne wrażenie, że każdy atom mojego ciała był kiedyś częścią jakiejś gwiazdy.

    OdpowiedzUsuń