Mgławica jak dym z papierosa

W przyrodzie to jest tak. Jest sobie drzewo. Rośnie, potężnieje, istnieje pełnią życia, ale kiedy przyjdzie na nie pora, zwala się z hukiem na ziemię. Za drzewo zabierają się mrówki, żuczki oraz wszelkiej maści insekty i rozbierają je na części pierwsze. Drzewo nie ginie jednak bez śladu, bo jego szczątki służą za budulec innym formom życia, następnym pokoleniom. W pewnym sensie zapewnia sobie w ten sposób nieśmiertelność.
W kosmosie jest tak samo. Masywne gwiazdy kończą swój żywot w spektakularnej eksplozji zwanej wybuchem supernowej, za sprawą którego wystawiają sobie malowniczy acz krótkotrwały (w skali kosmicznej rzecz jasna) nagrobek w postaci mgławicy. Ot, choćby takiej jak Mgławica Veil w Łabędziu.


Materia mgławicy powoli, lecz nieubłaganie rozproszy się w końcu w przestrzeni kosmicznej i... posłuży jako budulec dla nowych gwiazd i ich planet. Wszystkie pierwiastki cięższe od żelaza obecne w Słońcu, na Ziemi i innych planetach naszego Układu Słonecznego pochodzą z odległych gwiazd, które zakończyły żywot miliardy lat temu. W każdym z nas jest cząstka kosmosu, choć na co dzień nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Mgławica Veil jest pozostałością po gwieździe, która wybuchła około 5-10 tys. lat temu. Teraz jej struktura przypomina wielce malowniczy dym z papierosa. "Dym" w całości zajmuje na niebie tyle miejsca, co sześć tarcz Księżyca w pełni i jest oczywiście zbyt słaby, byśmy mogli go podziwiać gołym okiem. Oko powinno być naprawdę porządnie uzbrojone, na tyle, że zapewne mało kogo na to stać.
Spójrzcie na samą górę mgławicy. Jest tam jaśniejsze pasmo z intensywnie świecącą gwiazdą. W zbliżeniu i przy obróceniu obrazu o 90 st. ten fragment prezentuje się następująco:


Fragment nosi wdzięczną nazwę Miotła Czarownicy. Jasną gwiazdę ze zdjęcia w sprzyjających warunkach można dostrzec gołym okiem. Mgławica Veil zwana jest też Pętlą Łabędzia (jakby się uprzeć pętlę przypomina, prawda?) i dzieli ją od nas 1500 lat świetlnych.

0 komentarze :

Prześlij komentarz