Kwintet Stefana - galaktyczna orkiestra

Jak wiemy, teleskop Hubble'a przeszedł ostatnio gruntowny lifting. Efektem tego są nowe powalające zdjęcia obiektów już znanych.


Ot, choćby słynny Kwintet Stefana. Nie, to nie fotomontaż. Te galaktyki naprawdę są tak blisko siebie. Ich pierwotnie regularny kształt powoli odchodzi w niebyt za sprawą silnych oddziaływań grawitacyjnych między poszczególnymi galaktykami. Co będzie dalej? Cóż, życie w przyrodzie i w kosmosie bywa brutalne. Zwycięża najsilniejszy. Prawdopodobnie galaktyki zaczną pożerać się nawzwajem, przy czym zaczną od tej najmniej bogatej w gwiazdy. Ich kształt będzie ulegał dalszemu rozciągnięciu, aż do całkowitego zatracenia spiralnej struktury. Oczywiście na efekt finalny trochę sobie poczekamy. Tak pewnie z setki milionów lat.
Kwintet został odkryty w 1887 roku przez francuskiego astronoma Eduarda Stephana. Prawdopodobnie kwintet jest tak naprawdę kwartetem, ponieważ jedna z galaktyk, NGC 7320 znajduje się - wszystko na to wskazuje - znacznie bliżej niż pozostała czwórka i tworzy z nimi związek jedynie pozorny. Kwartet Stefana znajduje się w odległości 260 mln lat świetlnych, a piąty intruz jest znacznie bliżej, bo dzieli go od nas nie więcej niż 100 mln lat świetlnych. Całe stadko można zobaczyć na terytorium gwiazdozbioru Pegaza.

2 komentarze :

  1. NO dobrze, a przez lornetkę 15x50 uda mi sie dojrzeć ten piekny obiekt, czy potrzebna lepsza aparatura? Jaka jest jasność tego obiektu?

    OdpowiedzUsuń
  2. Galaktyki mają jasność między +12 a +14 m. Raczej wątpię, by przez lornetkę dało się je podziwiać. Potrzebny byłby raczej teleskop. Chociaż... ja tam laik jestem. Spróbować zawsze można i przekonać się na własnym przykładzie :)

    OdpowiedzUsuń