Prawie jak w E.T.

Pewnego pięknego dnia Thierry Legaut rozstawił swój sprzęcior i zamontował na obiektywie aparatu fotograficznego filtr H-alfa. Wycelował w nasze Słońce i oto, co udało mu się uwiecznić.


Samolot rżnie brutalnie powierzchnię Słońca niczym drwal drzewo swoją ukochaną husqvarną, a w tle wystają jęzory protuberancji. Słońce strzela magmą na prawo i lewo, nic sobie nie robiąc z faktu, że ktoś odległy o 150 mln km ma akurat wyjątkowe szczęście.
Mnie to zdjęcie kojarzy się w tylko jeden sposób.



2 komentarze :

  1. Zdjęcie robi niemałe wrażenie. Pomyśleć tylko, że Słońce wyemitowało to światło osiem minut wcześniej, kiedy samolot był jeszcze daleeeko, a fotograf być może dopiero rozkładał sprzęt.
    Pozdrawiam, i zapraszam:
    http://niechcianigoscie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że fotograf rozstawił się ze swoim sprzętem już znacznie wcześniej :)

    OdpowiedzUsuń