Supernowa Tycho Brahe

Dobrze się dzieje w państwie duńskim. Przynajmniej dobrze się działo w 1572 roku. I przynajmniej dla jednego człowieka - Tycho Brahe. Ten to pan miał niezwykłego farta, ponieważ dane mu było obserwować wybuch supernowej. Jeden z ośmiu widocznych gołym okiem i udokumentowanych w źródłach historycznych. A szczęście pan Brahe miał podwójne, bo tak się dziwnie składa, że w tym czasie był już astronomem z prawdziwego zdarzenia, dlatego też obserwacje "nowej" gwiazdy prowadził profesjonalnie i całą gębą. Choć teleskopu nie posiadał.


Supernowa SN 1572 widziana w promieniach rentgenowskich okiem teleskopu Chandra.

Gwiazda, która w 1572 roku spektakularnie zakończyła swój żywot (zakończyła DLA NAS, bo sama wybuchła ileś tam lat wcześniej, tylko światło robiło bokami, żeby dotrzeć do nas jak najszybciej i właśnie  w 1572 roku wreszcie dosięgło orbity ziemskiej), była za młodu i staru pasożytniczym białym karłem. Karzeł znajdował się w niebezpiecznym związku z gwiazdą typu G2, bardzo podobną do naszego Słońca w gwiazdozbiorze Kasjopei. Gwiazdę tę uszczuplał nieustannie o jakiś kęs jej materii, aż w końcu przekroczył tzw. masę krytyczną (granicę Chandrasekhara, czyli 1,4 masy Słońca) i szlag jasny go trafił z przejedzenia. Szlag był naprawdę jasny, bo po eksplozji karzeł był widoczny gołym okiem przez całe 16 miesięcy, ku prawdziwej euforii pana Tychona Brahe.
Ciekawe jest to, że składnik pożerany pożeracza przeżył. Gwiazda G2 przetrwała wybuch, w trakcie którego uwolniła się energia porównywalna z pracą miliardów Słońc. I to jest jeden z fenomenów układów podwójnych, w których jeden ze składników dokonuje wielkiego wyjścia smoka. W każdym razie ocalała gwiazda ma się dzisiaj świetnie, a pasożytniczy biały karzeł tworzy przeuroczą mgławicę planetarną. A na dodatek pan Tycho Brahe zapisał się na kartach astronomicznej historii jako ten, który dzięki swoim obserwacjom złożył podwaliny pod prawa Keplera, które sformułował... Kepler oczywiście. Lepiej już być nie może.

0 komentarze :

Prześlij komentarz