Gigantyczna Tarantula

Nie cierpię pająków. I robaków. Uuueeech... Tak już mam, za to węże mogłabym przytulić, a myszy i szczury uważam za przesympatyczne stworzenia. Dla pająków robię jeden jedyny wyjątek. Fascynuje mnie Tarantula. Nie, nie zwykła, żyjąca w klimacie śródziemnomorskim i niżej, ale ta kosmiczna, gigantycznych rozmiarów Mgławica Tarantula znajdująca się w odległości 170 tysięcy lat świetlnych.


Mgławica Tarantula, czyli NGC 2070. Źródło

Eeeee, zaraz, zaraz, ale czy Droga Mleczna, czyli nasza Galaktyka nie ma przypadkiem średnicy 100 tysięcy lat świetlnych? Bingo. Bo Tarantula nie znajduje się w naszej Galaktyce, tylko w naszej najbliższej sąsiadce - Wielkim Obłoku Magellana (na terytorium gwiazdozbioru Złotej Ryby). A skoro tam, to oznacza, że w naszych szerokościach geograficznych nie możemy jej podziwiać (ukłony w stronę mieszkańców Australii, Argentyny i RPA).
NGC 2070 to najbardziej gwiazdotwórczy rejon w całej Grupie Lokalnej Galaktyk, do której należymy razem z galaktyką w Andromedzie i pomniejszymi galaktykami. Nie znamy miejsca, w którym gwiazdy powstawałyby z większą intensywnością. Mgławica zawiera młode gromady gwiazd, w tym znajdującą się w jej centrum niezwykle gęstą (47 obiektów na przestrzeni 1,6 roku świetlnego! To gorzej niż 10 kobiet w zaawansowanej ciąży na raz w jednej w windzie!) młodą gromadę supermasywnych gwiazd R136. Przynajmniej jedna z tych gwiazd masą stukrotnie przewyższa Słońce. Oj, będą fajerwerki, jak to wszystko pieprznie i posypią się supernowe.



W mgławicy mamy też obłoki ciemnej i jasnej materii, z których wykluwają się pojedyncze młode gwiazdy i ich systemy planetarne. Mamy też pozostałości po obiektach, które tak szybko spaliły wszelkie możliwe zapasy energii, że już zdążyły zakończyć życie jako supernowe.
Do połowy XVII wieku sądzono, że Tarantula to masywna gwiazda znajdująca się w naszej Galaktyce. Z biegiem lat okazało się, że mamy do czynienia z obszarem gwiazdotwórczym spoza własnego podwórka. Tarantula rozciąga się na przestrzeni 800 lat świetlnych. Gdyby dzieliło nas od niej nie 170 tys. lat świetlnych, a 1300, jak to jest w przypadku Mgławicy w Orionie, to zajmowałaby na niebie tyle miejsca co 60 księżyców w pełni i byłaby tak jasna, że drzewa, domy itp. rzucałyby cień! Cóż to byłby za widok! Skromny nasz naturalny Satelita przesuwający się po niebie na tle olbrzymiego kosmicznego pająka. Delicje!

Sylwester tuż, tuż, szampan się pewnie chłodzi, dlatego wszystkim czytelnikom bloga O obrotach... życzę - czegóżby innego? - czystego nieba! No i jeszcze jakaś imponujących rozmiarów kometa by się przydała, widoczna gołym okiem oczywiście. Miło by było :-)

1 komentarze :

  1. Przeczytałam caly twój "blog" czy jak to tam nazwać. Mam coprawda dopiero 13 lat, więc wiesz, ale wytłumaczyłaś wszystko tak dokładnie, i zdjęcia tak mnie zafascynowały że jeszcze bardziej polubilam tematykę kosmosu, co i tak było mi już bliskie. :) Ten filmik o wszechświecie też był ekstra, na seri otworzył mi oczy, jak bardzo liczymy, a raczej NIE liczymy się w kosmosie xd Twój "blog" dodałam do ulubionych :))

    OdpowiedzUsuń