Kup pan Księżyc...

Cytuję za Wprost (nr 50/2009), bo mi buty spadły.
Denis Hope wykorzystał lukę w amerykańskim prawie i od lat 80. opatentował i nabył prawa do sprzedaży działek na Księżycu. Amerykanin podzielił Srebrny Glob na 3122 mln działek i rozpoczął ich sprzedaż po 25 USD za jedną. Chętnych nie brakuje [...] Swoją działkę na Księżyciu ma "Gazeta Wyborcza", a Hope dorobił się majątku wartego 6 mln dolarów.
I co? Można? Takie to proste, rany boskie... Zastanawia mnie tylko po co działka na Księżycu Adamowi Michnikowi? Rozumiem, że redaktor naczelny GW ma nadzieję doczekać kolonizacji Księżyca i umiejscowić tam filię redakcji. Ktoś w końcu musi rzetelnie relacjonować mieszkańcom Błękitnej Planety, co się dzieje w nowej ziemi obiecanej. W każdym bądź razie prawdę mówi powiedzenie, że nadzieja zawieść nie może. Hope nie zawodzi. Istotnie znalazł niezawodną metodę na kręcenie lodów z niczego. Co z kolei zaprzecza powiedzeniu, że z próżnego i Salomon nie naleje...

3 komentarze :

  1. Działka na Księżycu to wcale nie głupi pomysł. Jeśli kiedykolwiek rozpoczną się tam jakieś prace górnicze, to nasze wnuki będą mogły pokazać akt własności i powiedzieć "Przepraszam, ale ta działka należy od trzech pokoleń do mojej rodziny".
    W przyszłości ktoś może zrobić na tym lepszy interes niż przedsiębiorczy pan Hope.
    Pozdrawiam i zapraszam:
    http://niechcianigoscie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście to wszystko pierdoła. Kosmos jest wspólnym dziedzictwem ludzkości na mocy prawa międzynarodowego publicznego, podobnie jak dno oceaniczne. Piszę jako prawnik.

    OdpowiedzUsuń
  3. To tak jak z tą sprzedażą gwiazd. I że też ludzie dają się na to nabierać -.-

    OdpowiedzUsuń