Potężną asteroidę serdecznie witamy

Co jakiś czas pojawiają się w mediach rewelacje na temat asteroid, potencjalnych zabójców wszystkiego, co żyje na powierzchni Ziemi. Gdyby każda miała uderzyć w naszą planetę, biedny Bruce Willis robiłby bokami i na dodatek nikt nie zapłaciłby mu za nadgodziny. Na dla nas i dla Bruce'a jest tak, że im większa asteroida, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że znajdzie się ona na kursie kolizyjnym z Ziemią. I na szczęście jest też tak, że nie każda powinna wywołać falę paniki (nie mówiąc o falach tsunami). Newsweek przedstawia ciekawą prezentację niszczycieli różnych rozmiarów i szacunkowe szkody, jakie mogą przynieść. Pozwoliłam sobie "zacytować" ten obrazek. Klikamy w celu powiększenia i poczytania.



No, czyli nie jest tak źle, prawda? Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że ostatnia słusznych rozmiarów asteroida uderzyła w nas w czasach... dinozaurów, sprawiając, że szybko powiększyły grono zwierzęcych aniołków. Czyli ile milionów lat minęło? No właśnie. Czas na bliskie spotkania trzeciego stopnia.

Głos suflera: można jeszcze oddać głos na blog kosmiczny w konkursie Blog Roku 2009. Klikamy w banerek, szukamy O obrotach... i klikamy przycisk "Głosuj". Zapraszam :-)

0 komentarze :

Prześlij komentarz