Sen nocy letniej na Uranie

Kiedy tak na gwałtu rety topnieją śniegi i ciężko przejść na przystanek tak, żeby nie dorobić się błotnych walonek po kolana, miło pomyśleć o lecie. Leżysz sobie oto pod rozgwieżdżonym niebem na sianie albo na trawie, albo na kocyku, wsio rawno. Obok ciebie leży dziewczyna albo chłopak, albo jedno i drugie - wsio rawno. I choć komary dokonują na was prawdziwej rzezi (nie)winiątek i czynów krwawszych niż mogła to sobie wyobrazić rewolucja francuska, wy i tak z upodobaniem patrzycie w niebo. Jeszcze troszeczkę a zaczną się dziać rzeczy niezwykłe. Jakieś elfy z krzaków wylezą (wy, załóżmy, jesteście trzeźwi), coś wisi w powietrzu, bo przecież tak magiczna noc nie zdarza się często. Sen nocy letniej. Gdybyście jednak przypadkiem byli na Uranie... Tobyście, kochani mieli szekspirowski sen zwielokrotniony. A to za sprawą księżyców tej uroczej, lodowatej planety. Nazwy księżyców Urana pochodzą ze sztuk Szekspira i z dzieł Aleksandra Pope. Witajcie w królestwie Tytanii i Oberona.
Wszystkich naturalnych satelitów ma nasz kochany Uran aż 27 (stan na rok 2008), na niebie mamy więc prawdziwy tłum, przy czym większość speedy gonzalesów wschodzi i zachodzi kilkakrotnie w ciągu doby. To jednak drobnica. Zaledwie większe skały. Warto natomiast przyjrzeć się czterem największym księżycom: Tytanii, Oberonowi, Arielowi i Umbrielowi.

Tytania - największy księżyc Urana

Oberon - zdobywca drugiego miejsca w konkursie wielkości.

Księżyce jak księżyce. Najpiękniejsze nie są. Nie to co mgławice lub galaktyki. Charakterystyczną cechą całej czwórki jest jednak to, że w większości (40-70%) zbudowane są z... wody. Zmrożonej rzecz jasna i wymieszanej z większymi lub mniejszymi skałami, ale zawsze z wody. Około 30% mozaiki geologicznej zajmują krzemiany. Dodatkowo Tytania i Oberon posiadają w składzie związki... organiczne (20-30%) oparte na węglu i azocie a powiązanych z metanem.

Umbriel - trzeci co do wielkości

Ariel - pierwszy poza podium

Powierzchnia satelitów jest poorana wąwozami i kraterami. Moja wyobraźnia ruszyła z kopyta i pomyślałam sobie, że niezwykle ciekawie by było, gdyby owa czwórka (albo chociaż pierwsza dwójka) krążyła nie wokół Urana, ale wokół Wenus. Mielibyśmy wtedy gigantyczne księżycowe oceany, ponieważ woda znajdowałaby się prawdopodobnie w stanie ciekłym. A woda w stanie ciekłym plus związki organiczne równa się... Otóż to! Kto wie, czy zamiast budować szybkie statki kosmiczne o napędzie plazmowym (najnowszy pomysł), które miałyby nam skrócić podróż w kierunku Marsa, nie inwestowalibyśmy w wehikuły wysyłane w stronę wodnej czwórki, mające zgłębić tajniki gatunków fauny i flory bujnie rozwijającej się na księżycach. 
Albo żeby chociaż wokół naszej planety krążyły (zimniej, a zatem trudniej, ale też nie beznadziejnie). Jaki piękny byłby wtedy świat! - zawołałby Dyzio Marzyciel. 
Tymczasem urozmaicają niebo zimnego i nieprzystępnego Urana. I do prawdziwego snu nocy letniej mamy raczej sporo kilometrów. Dobranoc.

2 komentarze :

  1. Obawiam się, że żadne badanie fauny ani flory nie wchodziłoby w rachubę.
    Te księżyce mają chyba za małą masę by mogły utrzymać sensowną atmosferę przy temperaturze pozwalającej na istnienie wody w stanie ciekłym. Sama woda w większości też by pewnie wyparowała i uleciała w przestrzeń...

    OdpowiedzUsuń
  2. A co z tym wybuchem na Słońcu co efekty ma być widać w niedzielę w postawi zorzy? Ściema? :)

    pozdrawiam znawcę!

    s.cz.
    Janusz

    OdpowiedzUsuń