Jowisz o poranku i inne planety latem

Kiedy ranne wstają zorze, Jowisz także spać nie może.
Wiem, wiem, poleciałam rymem mocno częstochowskim. Wybaczcie, to z niewyspania. Homo brzuchatus, czyli inaczej mówiąc kobieta ciężarna ma tak, że musi w nocy wstawać. W celach wiadomych. A ja oprócz tego z aptekarską dokładnością muszę wżerać tabletki. Tak się składa, że kolejna porcja przypada na godzinę 3 w nocy. Teraz, latem, jest to właściwie 3 rano, bo niebo już czarne nie jest, ino granatowe, a ptaki drą ryje jak wściekłe. Wchodzę więc sobie do kuchni poranną porą, biorę prochy z szafki i zawsze patrzę przez okno wycelowane na wschód. I co widzę na tym wschodzie? Jowisz w całej swej szanownej okazałości raczy pięknie świecić.


Tak, myly państwo, bo latem akurat jest tak, że Wenus pięknie idzie spać razem ze Słońcem (no dobrze, po nim), a Jowisz towarzyszy mu przy wstaniu z łoża. Jeśli więc ktoś nie może zasnąć akurat o trzeciej w nocy (bo na przykład oglądnął jakiś horror o egzorcyzmach), to zapraszam do okna skierowanego na wschód. Jowisz jak na dłoni. Wystarczy wziąć dobrą lornetkę i rozpocząć czynność się odprężania poprzez obserwowanie.

Księżyc Jowisza Io na tle macierzystej planety.

A inne planety? Tuż przed wschodem Słońca możemy również próbować znaleźć Merkurego. Niestety z Merkurym jest ta kiepska sprawa, że on nigdy za bardzo się od tarczy słonecznej nie oddala, dlatego warunki obserwacyjne muszą być naprawdę dobre. Wenus, jako się rzekło, zachodzi wczesnym wieczorem, natomiast Mars około północy.
Z Jowiszem wiąże się kolejna gratka. Tuż obok niego bytuje sobie Uran. Uran ma obecnie jasność na granicy widoczności gołym okiem (5,9m) i ktoś obdarzony sokolim wzrokiem i stojący na przykład na szczycie Rysów czy innego Kasprowego może się pokusić o zlokalizowanie go bez specjalnego uzbrojenia. Najlepiej jednak dysponować niewielkim teleskopem. Szału nie będzie, ale co za radość obserwować Urana!
W tym roku - uwaga! - letnia gratka! W opozycji do Ziemi znajduje się Ceres i w związku z tym ma jasność 7,1m. Znajdziemy ją w Strzelcu. Opozycja była co prawda 19 czerwca, czyli już po ptakach, ale te dwa dni wielkiej różnicy nie zrobią. Ceres to, przypomnijmy, planeta karłowata, najbliższa nam, bo krążąca sobie w pasie planetoid między Marsem a Jowiszem. 
Pozostaje nam tylko jedno: lunety czy co tam mamy w dłoń, budziki przy uchu, napój energetyczny pod ręką i wio! Korzystamy z ciepłych nocy. No, w miarę ciepłych, ale co tam.

0 komentarze :

Prześlij komentarz