Słońce - niech żyje średnia krajowa!

No dobrze, średnia wszechświatowa, tak czy inaczej niech żyje. Z punktu widzenia form życia (a tak, galopujący egoizm), gwiazda, która czymś szczególnym się wyróżnia to kompletna porażka. Masywne i jasne olbrzymy i nadolbrzymy są przepiękne, a jakże, ale spalają się zbyt intensywnie, a przez to żyją zbyt krótko, by dać szansę na wykształcenie się jakichkolwiek form życia. Nawet jeśli jakimś drobnoustrojom uda się zaistnieć, szybko powiększą grono bakteryjnych aniołków, bo ich żywicielka spektakularnie zejdzie ze sceny jako mgławica planetarna lub supernowa (ała...). Są przy tym - jak kobiety - kompletnie nieprzewidywalne. Zdarzają im się nagłe pojaśnienia, wybuchy i inne podobne atrakcje, które potrafią wymazać życie jak gumka myszka ołówek.
Gwiazda mała lepsza jest tylko na pozór. Fakt, żyje i żyje, czasem nawet 100 miliardów lat (iście kosmiczna ilość czasu!), jest stara i jeszcze może, ale dla odmiany emituje zbyt mało promieniowania, by zapewnić potencjalnemu życiu optymalną temperaturę do się wyklucia. Jest zbyt chłodna, ot co.
A takie Słońce - sama radość. W standardzie mamy 10 miliardów lat stabilnego świecenia. Połowa tego czasu co prawda już upłynęła, ale nadal możemy siedzieć w kapciach, a co do dalszych losów ludzkości stosować słynną zasadę Scarlett O'Hary "pomyślę o tym jutro". 

 Wszystkie zdjęcia produkcji mojej

Temperatura powierzchni jest a-ku-ra-cik. Około 6000 (no dobra, bliżej 5700 niż 6000) K. To nie za mało i nie za dużo, w sam raz, by planeta taka jak Ziemia była odpowiednio ogrzana.
Żadnych niespodzianek w postaci nagłych wybuchów, odrzucania zewnętrznej otoczki, pojaśnień i związaną z nimi emisją kolosalnych ilości energii. Życie niespiesznie ewoluowało sobie od długaśnych łańcuchów białkowych po pierwsze komórki i dalej, aż do piszącej tę nocię.

Nuda, panie, nuda. Zupełnie jak w polskim filmie - nic się nie dzieje. I właśnie o to chodzi. Nam, formom życia, bo o co chodzi Słońcu, tego nie wiem. Optymalna ilość wodoru zawarta w jądrze w przebiegu reakcji termojądrowych zmienia się w optymalną ilość helu. Jakieś protuberancje, nawet te największe, możemy traktować jako swoisty folklor w najgorszym przypadku zakłócający pracę satelitów i  czasowo odcinający dostęp do facebooka (no tak, są tacy, dla których jest to zabójcze).

Jeszcze jedna rzecz jest niezwykle ważna. Słońce jest singlem. Gdyby się uprzeć, to właśnie jest to coś, co ją wyróżnia spośród innych, ponieważ większość gwiazd istniejących we Wszechświecie bytuje w parach lub układach wielokrotnych. Słoneczna samotność gwarantuje naszej planecie stabilną orbitę, a co za tym idzie równomierne oświetlenie całej powierzchni i temperaturę bez większych wahań.

Zawsze jednak, kiedy tak sobie siądę i o Słońcu pomyślę, zdumiewa mnie przypadkowość naszego istnienia. Ot, po prostu udało się, że taka planeta jak Ziemia wykształciła się z dysku protoplanetarnego w tej właśnie odległości od swojej jedynej gwiazdy. Wenus, ofiara galopującego efektu cieplarnianego krąży zbyt blisko. Mars dla odmiany - zbyt daleko. A my trafiliśmy w sam środek. Cud mniemany.

7 komentarze :

  1. Uwielbiam takie zdjęcia :)
    A jeśli chodzi o cuda... Zawsze, gdy się zastanawiam nad tym, jakim to ogromnie szczęśliwym trafem powstało u nas życie, zaplątuje mi się koło głowy jedna myśl: ile takich przypadków może być w całym wszechświecie? I ilu kosmitów właśnie teraz myśli o tym samym? ;-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. hehe, mam te same przemyślenia,co Jezorify :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Zachód słońca, niby kicz, a zawsze zachwyca :) Pięknie.

    Co do tej "przypadkowości", to chyba tak nie do końca (że nieskromnie zareklamuję tekst Andrzeja sprzed kilku dni na mojej stronce).

    OdpowiedzUsuń
  4. Ekhm, to wschód był, nie zachód :) Ale fakt, nie napisałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście, bladawy jakiś. Co prawda rzadko widuję wschody, przyznaję. Przynajmniej zobaczę na zdjęciu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam. Ja tu pierwszy raz, jakoś tak wyszło. Zauważcie jeszcze jedną rzecz, mianowicie, gdyby to życie nie powstało tutaj, to te same pytania byście zadawali po prostu gdzie indziej, lub bardziej pesymistycznie, to nie miał by tych pytań kto zadawać.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z bardzo prywatnych źródeł słyszałem, że Słońce rozważa kupno spółki w innej galaktyce i zamierza się tam na stałe przeprowadzić. Podobno - wciąż bowiem są to wiarygodne, ale jednak plotki - narzeka na niestabilność pola magnetycznego układu oraz fakt, że tylko Saturn ma pierścienie. Zazdrość, ale w końcu Słońce to kobieta.

    OdpowiedzUsuń