Mars wita was

Człowiek nie wielbłąd, napić się musi. Wszelkie plany kolonizacji Marsa - a myśli się i mówi o tym coraz głośniej i śmielej - rozbijają się o problem wody. Przy czym w przypadku Polaków musiałaby to być woda ognista, reszcie świata natomiast wystarczy niegazowana ;)

Za sprawą ziemskiego lokatora Marsa, łazika Opportunity, zobaczyliśmy niedawno światełko w tunelu. I nie był to pociąg. Łazik, który już od kilku lat dzielnie opiera się wszelkim burzom piaskowym i wytrwale bada powierzchnię Czerwonej Planety, pod koniec 2011 odkrył na niej... gips. O taki:

fot. NASA/JPL-Caltech/Cornell/ASU

Niezły gips z tym gipsem, bo gips to po prostu węglan wapnia i do jego powstania potrzebna jest woda, nie chce być inaczej. Mars ogólnie rzecz biorąc jest suchy jak pieprz, ale cząsteczki wody można na nim znaleźć. Między innymi takie jak w tej postaci, czyli uwięzione w węglanie wapna. Idąc po nitce do kłębka wychodzi na to, że kiedyś na mniejszym bliźniaku Ziemi musiały być krynice płynące i zdroje wody żywej. To se ne wrati, ale kto wie, może nauczymy się jakoś pozyskiwać wodę marsjańską mniej więcej tak jak pozyskujemy gaz z łupków. No nie dokładnie, ale kumacie, kum, kum. Jako preludium do kolonizacji Marsa. Bo transportowanie zgrzewek z Ziemi na dłuższą metę jest kompletnie nieopłacalne. Fajna perspektywa? Fajna. Jeszcze lepsze jest to, że Polacy w try miga znaleźliby sposób jak pozyskaną wodę przerobić na bimber. Będziemy rządzić, mówię wam ;)

0 komentarze :

Prześlij komentarz