Na Keplera, ale afera!

Rzecz miała miejsce już jakiś czas temu, ale ja to oczywiście przegapiłam. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że siedzę właśnie we włosienicy. Ad rem.
Wystawcie sobie, że 5 grudnia 2011 roku zostało do publicznej wiadomości podane odkrycie planety spoza Układu Słonecznego. Nikt by może nie mdlał z wrażenia, bo planet pozasłonecznych odkryto już sporo. Rzecz jednak w tym, że ta jest niezwykle podobna do Ziemi. I jeśli chodzi o gabaryty i - jakby to ująć? - orbitalne okoliczności przyrody.
Kepler się w grobie przewraca. Z radości. Dziwne nie jest, też wycięłabym trumiennego oberasa, gdyby ktoś nazwał nową planetę moim imieniem. I to jaką planetę, ha! Tak właściwie Kepler to nazwa gwiazdy, wokół której interesujący nas obiekt krąży. Sama planeta ma oznaczenie Kepler-22b.

Zdjęcie z Wikipedii

Cały wic polega na tym, że średnica (tej) Kepler-22b jest tylko niespełna dwuipółkrotnie (2,4) większa niż ziemska. A nasza planeta do olbrzymów nie należy. Gazowe klony Jowisza odkrywamy tuzinami, ale takie mikrusy to rzadkość. To, co szczególnie podnosi ciśnienie uczonym, należy właśnie do tych orbitalnych okoliczności przyrody. Kepler-22b okrąża swoją macierzystą gwiazdę w ciągu 290 dni, czyli gdyby ją przenieść do naszego Układu Słonecznego, krążyłaby między Ziemią a Wenus. Gwiazda przyszywanej ziemskiej bliźniaczki ma o 25% słabsze promieniowanie niż Słońce, ale nie ma bólu, bo, jak wspomniałam, planeta jest nieco bliżej niż Ziemia względem Słońca.
Jaja zaczynają się w momencie, kiedy uświadomimy sobie, że Kepler jest gwiazdą ciągu głównego i sporo czasu upłynie, zanim ten ciąg opuści. Póki co świeci stabilnie i ta stabilność pozostaje pewna jak śmierć i podatki. Co to oznacza? To oznacza, że został spełniony jeden z podstawowych warunków pozwalających na rozwinięcie się... życia. Drugi należy do samej planety. Jeśli Kepler-22b ma atmosferę, średnia temperatura planety może wynosić 22 st. C. Średnia temperatura Ziemi to 15 st. C. Czyli blisko. Gorzej, jeśli atmosfery nie ma, wtedy średnia temperatura oscylowałaby w okolicy -11 st. C. Ale optymistycznie załóżmy, że jest. Co w związku z tym? Ano to, że na powierzchni Kepler-22b (uparcie trzymam się formy żeńskiej i kijem mnie nie odpędzisz) może być woda w stanie ciekłym. A wtedy wyobraźnia podpowiada obraz orgiastycznego łączenia się cząsteczek białka i przekształcania w formy żywe. 
Może być również możliwe, że bliźniacza Ziemi planeta wbrew pozorom jest gazową kulą. Bo dlaczego by nie? Nie znamy jej masy ani gęstości. Wtedy jakoś ciężej nam sobie wyobrazić rozwój cywilizacji.
Nie da się jednak wykluczyć scenariusza - i tutaj emocje są już podgrzane jak blaszany dach, po którym chodzi słynna kotka - że rozwinięta cywilizacja już tam istnieje i ma się świetnie. Kepler-22b jest oddalona od Ziemi o 600 lat świetlnych. Cóż to jest 600 lat świetlnych? Podszlifujemy trochę technikę i wio! Lecimy na wycieczkę i tlen bierzemy w teczkę :)

2 komentarze :

  1. Już się nie mogę doczekać lotu ^^ Dopracować zdobywanie energii na manipulacje czasoprzestrzenią i pojazd powsatnie w 10 -20 lat ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem sceptycznie nastawiony do dużych planet skalistych. Wydaje mi się, że dzięki większej grawitacji będą miały większą tendencję do zmiany w atmosfery typu Wenus - gorące i wysokociśnieniowe (chociaż planetolog ze mnie żaden).

    OdpowiedzUsuń