Co widać wiosną na niebie?

Nieodżałowany i absolutnie najlepszy kabaret wszech czasów czyli "Potem" w latach świetności zapodawał taką oto piosnkę:
Idzie sobie wiosna, słychać świergot ptaka 
Ładna to piosenka, tylko głupia taka.[...] 
Aaaa, idzie wiosna 
aaaaa, dłuższe dnie 
aaaaa, kwiatki rosną 
aaaaa, głupie, nie?

Nie mogę im darować, że nie istnieją, a skecz o Antygonie będę sobie puszczać w chwilach zwisu mojego morale ("Ja ci dam 'Jezu'!"). Wróćmy jednak do wiosny. A w ogóle to spójrzmy w górę i zobaczmy, na czym będziemy mogli zawiesić oko wiosenną wieczorową porą.

Odsłaniam podbrzusze: gwiazdozbiory wiosenne są przeze mnie najbardziej niedoceniane. Razem z tą notką oprócz wzorcowej partyjnej samokrytyki zamierzam złożyć mocne postanowienie poprawy (rozgrzeszenie w zasięgu ręki).
Centaura możemy sobie odpuścić. Szczęśliwcy z południa Polski dysponujący horyzontem równym jak stół (na południu? eee....) i  widocznością nieskażoną miejskimi oparami może coś tam wyhaczą, ale co do szans pozostanę sceptyczna.
Kruk to taki trochę kopnięty trapez znajdujący się pod gwiazdozbiorem Panny. Szału nie ma i niesamowitych obiektów w nim nie znajdziemy, ale ponieważ Kruk jest dość wyraźny, radość może dać sama świadomość, że samodzielnie coś się na tym niebie znalazło.


Obrazek z Wikipedii

Moim ulubionym gwiazdozbiorem jest Korona Północna. Mała, ale kształt ma na tyle charakterystyczny, że nie ma większych problemów z odszukaniem jej. Znajduje się między Wolarzem a Herkulesem, ale nawet jeśli ktoś nie wie, gdzie konkretnie zaczyna się i kończy jeden i drugi, to nie ma to znaczenia. Koronę znajdziemy tak czy inaczej.


Obrazek z Wikipedii

Lew też jest wyraźny. Nawet ja potrafię go znaleźć :) Co ciekawego słychać u Lwa? Gwiazdy jak gwiazdy, ale jest kilka galaktyk, które można zobaczyć nawet przez lornetkę. Nie ma co liczyć na widoki zwalające z nóg, spodziewajmy się raczej białych rozmazanych plamek, ale to zawsze coś.

M66 - jedna z galaktyk z gwiazdozbioru Lwa. Zdjęcie z Wikipedii

Panna a w niej gromada galaktyk. Nie dla lornetek, ale warto wiedzieć, że coś takiego niektórzy szczęśliwcy mają okazję zobaczyć. Ech, mieć oko odpowiednio uzbrojone... Święty Totolotku, patronie naiwnych, zmiłuj się nad nami.
Wolarz - niesamowitych obiektów galaktycznych w jego granicach nie znajdziemy, ale najjaśniejszą gwiazdą konstelacji jest Arktur, czwarta co do jasności gwiazda na niebie. Można go wykorzystać w niecnych celach, kiedy na randce dziewczynie, wobec której zamiary mamy jednoznaczne, wypalimy coś w stylu:
- Zobacz, kochanie, Arktur. Jedna z najjaśniejszych gwiazd na niebie. Przy tobie pikuś.
Ładna propozycja tylko głupia taka, że tak sparafrazuję ;)
W każdym razie obiecuję w tym roku mocniej się przyłożyć do obserwacji wszelakich, a wiosna (a także fakt, że dwa razy w tygodniu zasuwam na drugą zmianę do roboty) jest ku temu świetną okazją. Takie  spóźnione, noworoczne postanowienie. Amen.

1 komentarze :

  1. Tą piosenkę kabaretu Potem to kiedyś niedługo u siebie dam, jest po prostu świetna :) Jednak dzisiaj jak wróciłem z wieczornych posiedzeń w barze, zaświtała mi myśl. Masz lunetę, prawda? Jej okular jest mały, dostosowany na średnicę oka (konwencjonalny aparat nic tu nie da). Może nie będzie to teleskop Hubble'a, ale wyceluj tą lunetę w planetę albo księżyc, i zrób zdjęcie komórką przez niego - kiedyś czytałem, że można całkiem znośne zdjęcia zrobić w ten sposób. Kiedyś spróbowałem takiej metody na mikroskopie i działało :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń