Mgławice, czyli opowieść o rodzeniu się i umieraniu

Uch, jakiś tytuł walnęła byłam, aż mi się czas zaprzeszły w pierwszym zdaniu włączył. Nie wiem, czy to wynik ewidentnie przechodzącego swą kumulację PMS, filozoficznego podejścia do świata (jak u bacy, który jak ma czas, to siądzie i myśli, a jak nie ma, to ino siądzie) czy też niedawnego Dnia Matki, ale dla mnie mgławice, które możemy obserwować w przestrzeni kosmicznej, kojarzą mi się albo z narodzinami, albo z umieraniem. Kto się pojawia lub odchodzi? Gwiazdy oczywiście. Nie wierzycie? No to jedziemy z tym koksem.

Mgławice planetarne

Są ewidentną oznaką starości i przemijania. Stara gwiazda, która opuściła ciąg główny, a w jej jądrze wyczerpały się zapasy wodoru, odrzuca swoje zewnętrzne warstwy. Obnaża się i zostaje z samym jądrem, jak kobieta w samej bieliźnie. Otoczka rozszerza się, najpierw szybko, potem wolniej i stopniowo traci swoją początkowo bardzo wysoką temperaturę. Po pewnym czasie ostatecznie odchodzi w niebyt. Zanim jednak odejdzie, tworzy w kosmosie przepiękną orgię kolorów i kształtów.

Zdjęcie z Wikipedii

W mgławicach planetarnych wbrew nazwie planety nie powstają, chociaż materia wyrzucona przez stare gwiazdy, które już dawno nie istnieją i o których nikt już nie pamięta, posłużyła do budowy kolejnych "pieców" termojądrowych i ich planet, w tym naszego Słońca i nas samych. Tak, tak, każdy z nas nosi w sobie cząstkę kosmosu. Czy to nie piękne? :)

Niektóre mgławice planetarne powstają w sposób niezwykle spektakularny i gwałtowny, czyli w wyniku wybuchu supernowej. Chyba najbardziej znaną jest mgławica Krab, pozostałość po supernowej, która wybuchła w 1054 roku i przez długi czas była widoczna na niebie. Nawet w dzień.To moja ulubienica.

Zdjęcie z teleskopu Hubble'a za pośrednictwem gwiezdnyprezent.pl

Nasze Słońce też odrzuci zewnętrzne warstwy, które malowniczo rozlezą się w przestrzeni. Jest za małe i zbyt stabilne, żeby mogło wybuchnąć jako supernowa, ale z pewnością będzie na co popatrzeć. Postsłoneczna mgławica planetarna za czas, który w skali kosmicznej jest praktycznie mgnieniem, zniknie zupełnie, a cząsteczki naszej Gwiazdy i nas samych (bo my przestaniemy istnieć znacznie wcześniej) znajdą się hen, gdzieś na drugim końcu galaktyki i utworzą kolejną Ziemię krążącą wokół zupełnie innego słońca.

Mgławice emisyjne

Ma o wiele większe rozmiary niż mgławica planetarna. To skupisko świecącego gazu i plazmy. W przeciwieństwie do mgławic planetarnych są dobitnym dowodem na powstające i dobrze się mające nowe gwiezdne życie. Mgławice emisyjne otaczają skupiska (gromady) bardzo młodych gwiazd (gwiazda, która w skali kosmicznej ma milion czy nawet kilkaset tysięcy lat jest odpowiednikiem ludzkiego noworodka, który nawet jeszcze nie zdążył wydać pierwszego krzyku). Nowe obiekty świecą jak jasna cholera, a ponieważ nie wykorzystały całego materiału na budowanie swych szanownych ciał, materiał ten świeci pobudzony ich promieniowaniem.

Mgławica Ameryka Północna - przepiękny przykład mgławicy emisyjnej

Mgławice refleksyjne


Są podobne do mgławic emisyjnych, jednak gaz w nich nie świeci, bo nie dochodzi do jego jonizacji. Za mało promieniowania. Co oświetla więc gaz i pył? Znajdująca się niedaleko mocno świecąca gwiazda. Za mały ma power, żeby doprowadzić do jonizacji, ale wystarczający, żeby cząsteczki materii międzygwiezdnej mogły odbić jej promieniowanie, ukazując przy okazji całe swoje piękno.

Głowa Czarownicy - piękna mgławica refleksyjna, choć nie wiem, co poeta miał na myśli, bo ja tu żadnej głowy nie dostrzegam.

Mgławice ciemne


To chyba najciekawsze z mgławic. To również jedna wielka gwiezdna kolebka, choć właściwie bliższe prawdy byłoby stwierdzenie, że to jeden wielki brzuch ciążowy. Ciemne mgławice składają się z gazu i pyłu, który całkowicie pochłania światło leżących za nimi gwiazd. Wydaje się wtedy, jakby w kosmosie była dziura obszar całkowicie pozbawiony gwiazd. Tak oczywiście nie jest. Mgławice ciemne mają stosunkowo wysoką temperaturę (7 czy 14 K to naprawdę nieźle wobec powszechnie panującego zimna bardzo zbliżonego do zera bezwzględnego) i własne pole magnetyczne. W środku powstają nowe gwiazdy. Są jeszcze zbyt chłodne, by zaistniała w nich pierwsza reakcja termojądrowa, ale już emitują promieniowanie. Nie tak silne, by rozproszyć ciemną mgławicę, ale wystarczające, byśmy je odkryli.

Mgławica Wąż - świetny przykład ciemnej mgławicy

Mgławica Koński Łeb - jedna z najsłynniejszych

O mgławicach można by godzinami, jeśli nie latami i z pewnością do tematu wrócę. Teraz jednak lecę celebrować moją matkopolskość. Moje dwa nośniki materii międzygwiezdnej wstały i wyją :)

4 komentarze :

  1. zewsząd i znikąd29 maja 2012 16:17

    Ja w mgławicy Głowa Czarownicy widzę głowę, a dokładniej profil. To najbardziej wystające to nochal, a poniżej są wąskie, półotwarte usta i podbródek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Najpiękniejsze zdjęcia tego typu jakie widziałem to chyba obrazy powstających gwiazd w Orionie :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Ilekroć słyszę słowo "Mgławica" myślę o filmie - The Fountain (polska nazwa -Źródło). Jeżeli ktoś czasem lubi pofantazjować o różnych kosmicznych pejzażach, to takiej osobie zdecydowanie polecam ten tytuł.

    K.

    OdpowiedzUsuń
  4. drobniutka uwaga stałego czytelnika: poprawnie sformułowany czas zaprzeszły brzmi "popełniłam byłam"

    pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń