I już po przejściu Wenus...

Tranzyt był. Co się stało, to się nie odstanie. Bóg się zmiłował i Słońce we Wrocławiu waliło po oczach. Niżej podpisana widziała (WIDZIAŁA!!!) tranzyt Wenus na tle tarczy słonecznej za pomocą płytki CD i aparatu fotograficznego. Aparat za słaby, by trzasnąć fotę (to znaczy fotę zawsze trzasnąć można, pytanie tylko, czy będzie co oglądać) i po raz kolejny niżej podpisana wytrzaskała się po ryju za wielce lekkomyślną sprzedaż teleobiektywu. Niech mi ziemia lekką będzie.

Niżej podpisana obserwowała też tranzyt wirtualnie w czasie rzeczywistym korzystając z patentu zapodanego przez planetarium w Grudziądzu, które wrzuciło do sieci obraz z teleskopu.

Własnego zdjęcia niżej podpisana zatem nie posiada, ale na osłodę wstawia to, co wyprodukowało NASA:


Więcej wypasionych fotek na gazeta.pl.

Zdjęcia zrobione metodą chałupniczą, ale jakże wdzięczną, można też pooglądać na blogu Kroniki Domowe. To se trzeba wywołać, obywatelko, w ramkę i na ścianę :) Drugiej okazji nie dożyjemy.

Przybyłam więc, zobaczyłam i z czystym sumieniem mogę kopnąć w kalendarz. Oby nie za szybko. Po drodze czekam jeszcze na nieprawdopodobną fuchę, która może się zdarzy a może i nie, czyli eksplozję Eta Carinae. To znaczy zdarzy się na pewno, pytanie tylko, czy za mojej kadencji. Zanosi się, oj zanosi... Będzie bycza supernowa!

Zdjęcie z science.nasa.gov



3 komentarze :

  1. W Olsztynie warunki też wspaniałe. Co prawda całą noc chmurzyska, ale wytrwaliśmy do czwartej i się rozwiały. Obserwacja w postaci projekcji na ścianie z 15 calowego teleskopu. Warto :D

    OdpowiedzUsuń
  2. zewsząd i znikąd11 czerwca 2012 21:20

    A Betelgeza? Ona też jest bliska kojfnięcia, czy ściślej mówiąc - obie być może już zeszły, tylko informacja jeszcze do nas nie dotarła... takie w kosmosie przestoje...

    OdpowiedzUsuń