Phoenix - gromada galaktyk w rozmiarze XXL

Rozmiar jednak ma znaczenie. A przynajmniej robi wrażenie. Wrażenie zrobiło na mnie zejście o jeden rozmiar w dół w kwestii tak przyziemnej i prozaicznej jak ciuchy w szafie. Wrażenie robi na mnie również największa gromada galaktyk, jaką Wszechświat nosił na swoim łonie. Gromada Phoenix.

Obrazek z nt.interia.pl

Nie, nie, oczywiście, że nie wygląda ona tak jak na zdjęciu. Powyżej mamy coś w rodzaju swobodnej wariacji na temat, co poeta miał na myśli. Rzecz w tym, że gromady galaktyk to stopień przed największymi strukturami we Wszechświecie.
Bo wiecie, to jest tak. Gwiazdy tworzą galaktyki, galaktyki grupują się w gromady, a gromady zbierają się w supergromady galaktyk. Nie ma nic większego, żadnego większego zbioru od supergromad galaktyk. To one tworzą Wszechświat, który ogarniamy może nie tyle wzrokiem, co teleskopami (i najlepiej radiowymi).
W gromadzie Phoenix jest jeszcze coś ciekawego. W jej centrum znajduje się gigantyczna czarna dziura. Dziursko. Potężne dziurzysko. Czarna dziura jest na tyle wielka, że swoim oddziaływaniem grawitacyjnym trzyma wszystkie galaktyki w jednej strukturze. Jeśli jednak chodzi o emitowanie energii, to - pardon, my french - dupy nie urywa.
Dziurzysko jest póki co, podobno, w stanie uśpienia (cokolwiek to znaczy), dzięki temu więc w gromadzie Phoenix mogą powstawać nowe gwiazdy. Powstawać to mało, mnożą się jak króliki. Galaktyki tworzące gromadę Phoenix są nieprawdopodobnie płodne. Nie będzie to tak trwało w nieskończoność, podejrzewa się, że kosmiczna orgietka potrwa jeszcze ze 100 mln lat, ale przez ten czas co roku galaktyki tworzące gromadę będą wydawać około 700 gwiazd rocznie (to szybko liczymy, ile gwiazd powstanie ogółem).
Co potem? A potem to dziursko przypomni sobie, czym jest, i zacznie emitować taką energię, która nie pozwoli, by gaz zgromadzony w galaktykach osiągnął temperaturę odpowiednią do formowania się gwiazd.

W całej tej historii, którą od kilku dni świat się zachwyca, fascynuje mnie jedno. Główna bohaterka. Dziursko. To niesamowite, że tak się laicko zachwycę, o ilu sprawach decydują w kosmosie czarne dziury. Oraz jaką różnorodność reprezentują. Niby dziura to dziura, koń, jaki jest, każdy widzi, ale są maleńkie dziureńki typu I, czyli powstałe z białych karłów, są nieco większe dziury "klasyczne" będące skutkiem potężnej eksplozji potężnych gwiazd, a są i czarne dziury potężne, pełniące rolę jąder galaktyk. Jakie rozmiary może mieć taki obiekt? Jak powstał, bo przecież pozostałością gwiazdy nie jest? Nie daje mi to spokoju :)

2 komentarze :

  1. 2-3 dni temu oglądałem dokument, w którym była mowa o tym, że supergromady tworzą skupiska w tzw. włókna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, supergromady tworzą włókna i Wszechświat wygląda tak jak rozciągnięta i poszarpana wata cukrowa. Tylko że, jakby to ująć, supergromady są największym czymś, które można określić jako "obiekt". Chodzi o to, że supergromadę jesteśmy w stanie zaobserwować i określić jej granice. Z włóknem już nie da się tego zrobić. Jest za wielkie.
      Tak na mój laicki rozum rozumuję.

      Usuń