Za rok rekordowo jasna kometa!

Się będzie działo, oj się! Cieszcie się wszyscy, którzy do tego momentu dożyjecie, bo czy dożyjecie, wcale takim oczywistym nie jest. Oho! Nie straszę, gdzieżby! Stwierdzam tylko obiektywny fakt, że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że wcześniej nastąpi koniec świata. Konkretnie 21.12.2012. Do tej daty kalendarz prowadzili Majowie i dalej im się nie chciało. Straszno? A gdzie tam. Jeśli ktoś ma dzieci, to z całej tej historii może wynieść dodatkowe korzyści. Pomyślcie, ile zaoszczędzimy na prezentach gwiazdkowych! :)

Jeśli więc ktoś dożyje i dotrwa do listopada 2013, będzie świadkiem fantastycznego zjawiska. Wtedy to właśnie swoje apogeum jasności osiągnie kometa o niezwykle romantycznej nazwie C/2012 S1 (ISON). Kometa ta to właściwie funkiel nówka nieśmigana, odkryto ją we wrześniu tego roku. Naukowcy skojarzyli jednak, że również na zdjęciach nieba z 2011 roku dało się ją zauważyć, tylko że nie wiedziano jeszcze, że to akurat ona.

A cóż to za ona? No, moi drodzy, przed nami prawdziwa komecia elyta, creme de la creme komeciej społeczności. To duże komecisko, które przeleci w odległości zaledwie 0,012 AU (jednostki astronomicznej) od Słońca. Przypomnijmy, że jednostka astronomiczna (AU) to miara odległości równa średniej odległości Ziemi od Słońca. A średnia odległość Ziemi od Słońca to niespełna 150 mln km. I teraz weźmy 12 tysięcznych z tego. Im bliżej gwiazdy kometa przelatuje, tym jaśniejsza jest. Ta zaprezentuje nam full wypas. Najwięksi maruderzy powinni być zadowoleni.

 
Kometa Halleya, jej powrotu wyglądają wszyscy, choć do pięt nawet nie dorasta C/2012 S1. Zdjęcie z Wikipedii
 
Jasność absolutna komety według różnych obliczeń może wynosić 6M. Dla porównania jakość absolutna Słońca to 4 ze sporym haczkiem! Czad! Kometa w szczycie swojej jasności osiągnie wynik -6m (mówi się o -13m, ale to wartość bardzo zawyżona) i będzie widoczna gołym okiem W DZIEŃ niedaleko Słońca! A na niebie nocnym być może jasnością dorówna księżycowi w pełni!

Problem jednak w tym, że jasność komety będzie gwałtownie rosła w momencie jej zbliżania się do peryhelium (peryhelium to punkt, gdzie odległość danego obiektu od Słońca jest najmniejsza), ale równie gwałtownie spadnie, kiedy paniena ten punkt przekroczy. Największą jasność będzie można podziwiać przed kilka, góra kilkanaście godzin, potem momentalnie ona spadnie aż o kilka wielkości gwiazdowych. Jak ktoś przegapi moment, to pozamiatane. Jeśli będzie pełne zachmurzenie, to też pozamiatane. Nie no, będzie widoczna jeszcze dłuższy czas, jasna sprawa, ale ten efekt... wiecie, rozumiecie.

Kometa C/2012 porusza się po ogromnie wydłużonej orbicie (o ile nie jest to w ogóle jej jednorazowe przejście blisko Słońca), szansa na jej zobaczenie jest tylko jedna. Kolejnej nie dożyjemy, to pewne.

Czujecie to? Ja przebieram nogami. A niech mi tylko niebo zachmurzone będzie. Tym gorzej dla nieba, he he. Uruchamiamy gorącą linię z niebiosami i trujemy Opatrzności, że chcemy mieć bezchmurne niebo. Ten i ów może jakiś pościk przedsięwziąć, wskazane by było ;) Gra jest warta świeczki, można się poświęcić. A potem tylko aparaty w pogotowiu i czekamy.
Koniec i bomba, kto przegapi tę kometę, ten trąba.

4 komentarze :

  1. Tylko przypomnij za rok, jak będzie już blisko ;) No i nareszcie coś w okołozimowym okresie - niebo jest wtedy "czystsze".

    OdpowiedzUsuń
  2. Jasność absolutna słońca to nie to samo co jasność absolutna komety - dla komety to jasność z odległości 1 JA a dla gwiazdy jasność z 10 parseków. A dla naszego Słońca jasność z 1 JA to -24 M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dzięki za poprawkę. Tak coś mi nie grało w tej materii.
      Po raz kolejny gratuluję sobie opisu blogu "Rzut okiem LAIKA.." :)

      Usuń
  3. Niesamowite zdjęcia...

    OdpowiedzUsuń