Byle do listopada - kometa C/2012 S1 nadciąga!

Zakomeciło się nam ostatnio, zaasteroidowało. Tu jakiś kamol przemknął blisko ziemskiej orbity, potem nad Czelabińskiem spaliło się to i owo, dowożąc do ziemi nędzne resztki. Obecnie na niebie możemy obserwować kometę C/2011 L4, która podobno wdzięczy się do nas nisko nad zachodnim nieboskłonem. Podobno, bo oczywiście musimy mieć pełne zachmurzenie, psia mać! W razie gdyby miało się okazać, że nasze intensywne modły Opatrzność ma w głębokim poważaniu i nic z obserwacji nie będzie, to spieszę donieść, że niech żywi nie tracą nadziei i przed narodem niosą oświaty kaganek. Szansa druga nam się rysuje. Niewygodna trochę ta szansa (o tym niżej), ale to zawsze coś. Od października powitamy kometę C/2012 S1. Coś dla rannych ptaszków i tych nocnych sów, którym się pora czuwania przeciąga nieco. Kometa będzie bowiem widoczna przed wschodem Słońca.

Dobra, ja wiem, że rzeźnia, ja rozumiem, ale nic nie poradzę. Imprezę zainaugurują posiadacze lornetek i to już na początku października 2013, wtedy bowiem kometa stanie się osiągalna za sprawą tegoż przyrządu. Godzinę przed wschodem Słońca odnajdą gwiazdozbiór Lwa (łatwizna), namierzają Marsa (bułka z masłem) i niedaleko Marsa właśnie będzie nasza kometa, 35 st. nad horyzontem.

Focia z earthsky.com

Na początku listopada kometa, która zdąży przewędrować z Lwa do Panny stanie się zauważalna gołym okiem. Godzinę przed wschodem, około 25 st nad południowo-wschodnim horyzontem. I mniej więcej do 20 listopada będzie najlepszy okres do obserwacji komety. Obiekt będzie jeszcze stosunkowo przyzwoicie ulokowany nad linią horyzontu, bardzo jasny (około 2m), widoczny bez problemów. Trochę gorzej będzie około 25 listopada. Kometa, choć bardzo jasna, będzie widoczna tylko kilka stopni nad wschodnim horyzontem. Łączę się z wami w bólu (a nawet bulu), bracia z kosmicznym świrze z dużych miast. Mamy pod górę i to ostro. Do wrocławian: czy jest jakiś tarasik widokowy na SkyTower?

Szacuje się, że kiedy kometa osiągnie swoją największą jasność, będzie mogła z powodzeniem konkurować z Księżycem w pełni, czyli -11m. Wypas, no nie? Żebyście się nie zalali ślinotokiem oraz w ramach pohamowania obserwacyjnej żądzy powiem, że jej odległość od słońca wyniesie 1 st z haczkiem. Co to oznacza? Że gucio. Zginie w blasku słonecznym i nici z obserwacji.

Focia z astronomia24.com

Od tego czasu trzymamy kciuki, żeby kometa przeżyła bliskie spotkania trzeciego stopnia ze Slońcem. Jeśli się wyliże, zobaczymy ją w grudniu tuż po zachodzie Słońca (tak, zachodzie, zachód dla odmiany). Przez cały grudzień będzie osiągalna gołym okiem w gwiazdozborze Herkulesa.

Trzeba jednak pamiętać, że wszystko to przypuszczenia. Kometa "w realu" może mieć jasność bardzo różną od tej planowanej. Tak na plus, jak i na minus. Tak czy inaczej to tytułem pokrzepienia. Bo nie wiem, jak u was, ale u mnie śnieżyca na całego. Dramat

1 komentarze :

  1. Miło by było jakby kometa pokazała pazur, no i oczywiście pogoda musi być:D

    OdpowiedzUsuń