Hełm Thora, czyli wiking w kosmosie

Wikingom lepiej nie podpadać. I lepiej nie podskakiwać. Wikingowie są z gatunku tych, którzy najpierw dadzą niezły wpierdol, a potem dopiero pytają, o co chodzi. I niebezpiecznie się do nich zbliżać. Wikingowie dotarli, jak wiadomo, bardzo daleko, najprawdopodobniej do Ameryki Północnej i to kilkaset lat przed Krzysztofem Kolumbem, nie chwaląc się przy tym nikomu i - choć kto wie? - nie wyrzynając całych populacji w pień. Wikingowie ostro zamieszali w historii, dlatego nic dziwnego, że przepiękna mgławica NGC 2359 otrzymała miano Hełmu Thora. Z racji podobieństwa zapewne.

Zdjęcie: APOD

Hełm Thora, jak przystało na rasowego kosmicznego wikinga, skrywa w środku prawdziwą bombę z opóźnionym zapłonem, czyli gwiazdę Wolfa-Rayeta. Gwiazdy W-R to bardzo, bardzo gorące, masywne twory (temperatura ich powierzchni może osiągać 50 000 K, dla porównania temperatura powierzchni Słońca to około 6000 K), które znajdują się w ostatnim stadium przed wybuchem supernowej. Ich masa sięga kilkudziesięciu mas Słońca, rozpiernicz więc może być potężny. Hełm Thora znajdujący się w gwiazdozbiorze Wielkiego Psa właśnie takim preludium do supernowej jest. Ściślej masywna gwiazda w środku mgławicy, bo mgławica powstała z tego, co szanowna koleżanka raczyła wydalić w przestrzeń kosmiczną. Uch, co to będzie za spektakl, kiedy w końcu wszystko to pierdyknie. Zazdroszczę przyszłym pokoleniom.

0 komentarze :

Prześlij komentarz