Muzycznie i kosmicznie

Rozwinięcie nazwy radia RFM to podobno Radio, Muzyka Fakty. Analogicznie do tego tematykę dzisiejszej notki można by zamknąć w skrócie KMD. Nie jest to bynajmniej klasyczna zachęta uczestnika ruchu drogowego, by ten który jedzie przed nim, raczył zwiększyć prędkość ("k...wa mać, dawaj!!!) ani też obleśna insynuacja jakoby wrogość dwóch głównych liderów politycznych kryła w sobie zgoła inne podprogowe uczucie (Kaczor miłuje Donalda). To będzie określenie z gatunku co ma piernik do wiatraka, a mianowicie Kosmos, Muzyka, Dzwonki.

Będąc (nie)młodą posiadaczką smartfonu zawiesił mię się telefon, co zmusiło mnie do skillowania gnojka poprzez zapodanie mu powrotu do ustawień fabrycznych. Jak już przypuściłam brutalny reset (który nota bene średnio pomógł, bo badziew wiesza się znowu), pojawiła się potrzeba ponownego ustawienia dzwonków. Jakież było moje zdziwienie, kiedy odkryłam, że spora liczba dźwięków danych z dobrodziejstwem inwentarza, ma wydźwięk kosmiczny. Jest więc dzwonek o nazwie Perseusz, jest Andromeda, jest kilka innych, które miano gwiazdozbiorów noszą. Dzwoneczki ładne, ale one są tak naprawdę wstępem do wisienki na torcie w tej notce. Gra wstępna przed przejściem do prawdziwej rozkoszy.

Otóż jest sobie utwór - i dla odmiany nie chodzi o dzwonek w telefonie - w którym nie pada ani jedno słowo, ale który dla mnie jest w stanie wyrazić znacznie więcej. I utwór ten nosi taki sam tytuł jak nazwa mojego ukochanego gwiazdozbioru, najlepszego z najlepszych, creme de la creme nocnego nieba. Mowa oczywiście o Orionie.


Jak ktoś mi powie, że istnieje bardziej malownicza konstelacja, to będę walić na odlew, a dopiero potem spytam o nazwisko ;) Orion zawsze mnie wzrusza, kiedy na niego patrzę i ogromnym sentymentem go darzę.

Jest więc sobie utwór, który wywołuje u mnie odczucia podobne i dokładnie tak samo się zowie. Panie i panowie, Metallica i "Orion" z płyty Master of Puppets. Następuje muzyczny orgaźmik ;)


0 komentarze :

Prześlij komentarz