Jaki deszcz pada na Saturnie?

Zagrzmiało. Zagrzmiało a potem lunęło jak jasna cholera. Wrocław zmienił się w jedno wielkie bajoro. Ściana deszczu kompletnie rozmazała świat, a rozlegające się raz po raz grzmoty przerywały jednostajny szum wody. Wszystko trwało kilka godzin i skończyło się późno w nocy. Potem świat się uspokoił, odetchnął i burza minęła.

Tak było wczoraj na trzeciej planecie od Słońca. Burza jak każda inna, pierwsza tej wiosny. Co by jednak było, gdyby szał deszczu i grzmotów trwał nie kilka godzin a... ponad dwa lata? Ja bym ocipiała, to pewne, a mój pies dostałby zawału (bo panicznie boi się huku). Taka jednak sytuacja jest na Saturnie. Na Saturnie od 2010 roku trwa sobie w najlepsze burza i to nie taka pierwsza lepsza, ale porządna. Sonda Cassini, która krąży przyczajona wokół planety niczym agent SB wokół powielacza, zarejestrowała odgłos uderzenia piorunów. Czy z burzowych chmurzysk spada metanowy deszcz?

Zdjęcie APOD

Na powyższym zdjęciu mamy Saturna w podczerwieni, a focię machnęła sonda Cassini. Rejon burzy to to zawirowanie na górze po lewej. Potrwa jeszcze przez jakiś czas, a potem zniknie, bo burze tak mają. Ta jednak była nieco większa i dłużej trwała. Rozmiary? Ot, wielkości Ziemi. Jak miło ;)

0 komentarze :

Prześlij komentarz