Słońce w ultrafiolecie

Wyobraź sobie, że jesteś owadem. Dajmy na to pszczółką. Taką sobie zwykłą, pracowitą pszczółką, która co rano zapierdziela na trasie ul - łąka i jak autobus lata od pętli do pętli, od pętli do pętli. Właściwie nawet nie musimy sobie wyobrażać. My zwyczajowo zapierdzielamy jak pszczółki (i często od pętli do pętli), często bardzo pracowicie i równie marnie nam za to płacą. Pszczółka taka ma jednak szansę bzykać, ile wlezie, i to jest ta jaśniejsza strona całej rzeczywistości ;)

No więc jesteś pszczółką (i wiem, że nie zaczyna się zdania od więc), namierzasz kwiatek, atakujesz kwiatek, pozbawiasz go pyłku jak dziewictwa, po czym ucieszony sukcesem lecisz w stronę ula, spoglądając na miłosiernie ci przyświecające słoneczko. Patrzysz na to słoneczko... w ultrafiolecie, bo tak właśnie patrzą pszczółki. I co widzisz? Mniej więcej to:

Focia: apod

Oczywiście bez tych cudownych protuberancji zobaczysz, bez rozbłysków, ale tak czy inaczej Słońce będzie INNE niż to powszechnie nam znane. Wyobraź sobie jednak, że dysponujesz imponującym narządem... wzroku i widzisz słoneczko właśnie tak, jak na powyższym zdjęciu. Na pewno rzuca ci się w oczy jedna szczególnie jasna plama. I słusznie, bo to jest, wystaw sobie, najsilniejszy jak dotąd wybuch w 2013 roku (ale rok młody, więc wszystko przed nami). Słońce rzygnęło w stronę Ziemi potężną dawką materii. Pewnie jakaś tam aparatura to odczuje, a i mieszkańcy północnej Polski się ucieszą - prawdopodobnie będą mogli zobaczyć zorzę polarną! Na miejscu takich dajmy na to gdańszczan melinowałabym się co wieczór w jakimś fajnym miejscu i patrzyła w niebo ;)

Ech, pszczółki z sokolim wzrokiem to mają widoki :)

3 komentarze :