Rozmiar ma znaczenie, czyli o największych obiektach we Wszechświecie

Rozmiar ma znaczenie. Brutalne to jest, ja wiem. Niestety ma i to na wszelkich płaszczyznach życia, zaczynając od rozmiaru tego i owego, na rozmiarach długów skończywszy. Jeśli więc ktoś ma zwyczaj rekompensować... no może nie braki, nie nazywajmy tego brakami, może, o, rekompensować gabaryty potężne inaczej za pomocą wielkiego psa, wypasionej fury lub broni z długą lufą, to niech to czyni ku chwale ojczyzny.

Wstęp katastrofalny, a ponieważ rozmiar katastrofy też bez znaczenia nie jest, pozostaje mi tylko się zrehabilitować przejściem do meritum. Bo w meritum o rozmiarach dzisiaj, a konkretnie o największych obiektach we Wszechświecie. To co? Popcorn w łapy, piwko obok postawić i lecimy z tym koksem.

Największa gwiazda

Czas, kiedy na najwyższym miejscu podium stał Antares tudzież Betelgeuse, należy już do przeszłości. Teraz ledwo zamykają pierwszą dziesiątkę, a może i nawet nie. Obecnie największą znaną gwiazdą jest obiekt o mało romantycznej nazwie VY Canis Majoris w gwiazdozbiorze Wielkiego Psa (gwiazdozbiór Wielkiego Psa obfituje zresztą w wielkie gwiazdy). Gdyby VY Canis Majoris umieścić na miejscu Słońca, jej powierzchnia sięgałaby daleko poza orbitę... Urana! Średnica gwiazdy wynosi tyle, co 2100 słońc. A Słońce ma średnicę 109 razy większą niż Ziemia. To sobie teraz policzcie.


Fotki z Wikipedii

Największa galaktyka spiralna

Palmę pierwszeństwa dzierży NGC 6872. Licząc od końca do końca ("zasiali górale owies, owies..." - takie durne skojarzenie) ma średnicę 522 tysięcy lat świetlnych, czyli pięć razy więcej niż Droga Mleczna, a my naprawdę nie mamy powodu mieć kompleksów na punkcie rozmiarów naszej Galaktyki. Jest ci ona wielkości słusznej. To naprawdę DUŻA galaktyka. A tamta jest jeszcze pięć razy większa.

Zdjęcie: APOD, NASA

Fuksem jej się udało, bo za sprawą kolizji z mniejszą galaktyką. To i owo się wchłonęło, to i owo się rozlazło, stąd po części te gabaryty. A po części nie. Ciekawe, jak będzie wyglądać nasza Droga Mleczka po kolizji z galaktyką w Andromedzie, bo pędzą skubane prosto ku sobie. I obie nie mają się czego wstydzić.

Największa planeta pozasłoneczna

Umówmy się - Jowisz jest duży. Bardzo duży. Istnieje jednak planeta, która jest 70% większa od niego. Planeta nosi mało romantyczną nazwę TrEs-4 i jest położona w gwiazdozbiorze Herkulesa. Ciekawa sprawa z nią tak w ogóle jest, ponieważ jest niezwykle gorąca jak na planetę. Po części jest to spowowodane jej niewielką odległością od macierzystej gwiazdy, ale po części wynika z budowy planety jako takiej. Właściwie stoi ona na granicy pomiędzy planetami a brązowymi karłami, które są najmniejszymi znanymi gwiazdami. Jeszcze więc trochę, a układ gwiazda-planeta (olbrzymka) byłby układem podwójnym gwiazd. Granica, za którą "zaczynają się" gwiazdy, wynosi 13 mas Jowisza. W tym przypadku rejestrujemy 12,8.

Największa czarna dziura

Czarne dziury zawsze będą fascynować i różne one są. Bywają wynikiem eksplozji supernowej, a bywają też wielkie, będące centrami galaktyk (i nie wiadomo, jak i dlaczego powstały). Największa znana czarna dziura znajduje się w centrum galaktyki NGC 1277 w gwiazdozbiorze Perseusza. Ma masę 17 miliardów Słońc. Co ciekawe sama jej macierzysta galaktyka wcale taka potężna nie jest. Na rysunku widać, jak ma się ona w relacji do Plutona (rym-cym-cym).


Potęga.

Największy księżyc

Cóż, nie nasz, niestety. W Układzie Słonecznym ten największy jednak jest. To miłe. Konkretnie jest to Ganimedes, księżyc Jowisza, który średnicą przewyższa Markurego.


Tak wygląda oczami sondy Cassini w rzeczywistych kolorach. Czekam na czasy, kiedy odkryjemy największy księżyc towarzyszący planecie pozaslonecznej. I że pobije on rekord Ganimedesa.

3 komentarze :

  1. zewsząd i znikąd9 maja 2013 20:59

    Jeśli chodzi o VY Canis Maioris, to czytałam jeszcze taki "soczysty szczególik": gdyby samolot leciał sobie nad powierzchnią gwiazdy z typową dla ziemskich samolotów pasażerskich prędkością i wysokością (inna sprawa, że na tej wysokości raczej zostałby szybko usmażony, ale do czegoś trzeba to hipotetycznie porównać), oblecenie całej gwiazdy dookoła zajęłoby mu ponad 1000 lat.
    Przypomina mi to książkę "Opowieści matematyczne", dokładniej dwa rozdziały o wielkich liczbach - na których proszę bardzo, da się pracować na tyle, by np. obliczyć, ile mają one cyfr, ale obliczenie całej liczby jest absolutnie niewykonalne. Rozdział powstał w roku 1982 i autor miał taki pomysł na rozdział: napiszmy liczby z tych właśnie cyfr w tej kolejności, a potem razem oceniajmy (czytelnicy w ślad za autorem), która jest największa... Po dołączeniu silni doszło do takiej liczby jak 19! do potęgi 82! i autor podał takie "smakowite" szczegóły jak to, po ilu to latach (10 do 100. potęgi) doleciałoby się do pierwszej niezrowej cyfry, gdyby lecieć wzdłuż tej liczby zapisanej małymi cyferkami w układzie dziesiętnym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie zrozumiałem z tej drugiej części o liczbach :D

      Usuń
  2. zewsząd i znikąd13 maja 2013 12:44

    Jeszcze raz komentuję, bo wyczytałam coś istotnego: VY Canis Maioris już nie jest największą znaną gwiazdą! Obecnie ten tytuł należy do NML Cygni, jeszcze trochę większej. Rozmiary: 1650 średnic Słońca lub 7,67 j.a. Gwiazda ma zresztą ciekawy skład z dużą ilością ciężkich pierwiastków, w jej widmie wykryto obecność m.in. tlenków węgla, krzemu i siarki.

    OdpowiedzUsuń