Perseidy, piwko, leżaczek i my

Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. Nie wiem, jak wy, ale ja jestem z gatunku tych ssaków, które wolą się chłodzić niż dogrzewać. Tym bardziej że chłodzić się można w rozmaity sposób. No dobra, dogrzewać też się można w rozmaity sposób, ale jednak stawiam na chłodzenie. Mówiąc inaczej lubię lato i - pardą maj frencz - mam wywalone na upały (a jednak złagodziłam przekaz). Lato to piękna sprawa, zwłaszcza że latem jest na co popatrzeć, zwłaszcza jeśli się wie na co i kiedy.

Na co patrzymy więc w sierpniu? Na perseidy. Niektórzy wyjaśnieniem, co to są perseidy mogliby poczuć się urażeni, ale zakładam, że jednak nie wszyscy to takie orły, sokoły, herosy. Perseidy to rój meteorów, które mają radiant, czyli punkt, z którego zdają się "wylatywać", zlokalizowany na terenie gwiazdozbioru Perseusza. Perseidy pojawiają się co roku regularnie jak nie powiem co i można je obserwować właściwie już, bo od połowy lipca do około 24 sierpnia. Mniej więcej na 10-14 sierpnia przypada jednak maksimum, kiedy perseidy zapodają szczególnie intensywnie. Mówiąc inaczej wtedy właśnie szczytują. 

No więc 10 sierpnia to naprawdę najlepszy moment, żeby spakować turystyczną lodóweczkę, zgarnąć leżaczek, statywek, aparacik foto i urządzić sobie coś w rodzaju obserwejtingu na trawingu czy też plażingu. Pogoda będzie sprzyjać, bo upały nie odpuszczają i 10 sierpnia gwarantuję wam dobrą pogodę. Skąd to wiem? Bo 11 wyjeżdżam nad morze i możecie być pewni, że od tego czasu będzie lało :)

Perseidy więc nap...lają w ilości nawet 100 sztuk na minutę i trafiają się nawet takie okazy.


Właściwie to ten radiant jest tylko pozorny, to takie złudzenie optyczne. No ale skąd w ogóle taki - znów pardą maj frencz - wytrysk meteorów? Za pojawienie się perseidów odpowiedzialna jest kometa Swift-Tuttle, która regularnie powraca w pobliże Ziemi. Perseidy zwane są także "łzami świętego Wawrzyńca", ponieważ apogeum ich aktywności obserwujemy około 10 sierpnia, a 10 sierpnia jest właśnie dniem przypominającym męczeńską śmierć świętego.


Perseidy najaktywniejsze są nad ranem. Takie wredoty no. Czyli plan jest taki. Wieczorem impra, możliwie prawie do rana. W godzinie W lądujemy na leżaczku, aparacik w łapkę i działamy. Wrażenia gwarantowane, albo zwrot piwka ;)

0 komentarze :

Prześlij komentarz