Aby zawstydzić Ksawerego, czyli jak piździ na innych planetach

Oj, po tych świętach to grubo, bo wulgary już od tytułu lecą. Lecą ci one jak Voyager 2 w stronę Plutona, który to do niedawna jeszcze planetą był, a teraz już nie jest (jest czymś w rodzaju prawie planety, planetą niedorobioną, pseudoplanetą, czyli planetą karłowatą). Patrzę ja sobie za okno i widzę, że jeszcze trochę a samochód sąsiada poderwie się do lotu, albo cały parking, cholera wie, klucz utworzy czy jakoś tak, bo wieje potwornie, by nie powiedzieć, że piździ jak w kieleckiem. Z góry przepraszam mieszkańców tego pięknego regionu naszego kraju, ale tak już jakoś się utarło powiedzenie i nie mam pojęcia, czy faktycznie u was tak wymiata, bo nigdy tam nie byłam ;) W kieleckiem więc wiatyr od samiuśkich Tatyr, krakusy i poznaniaki skąpiradła są okrutne, warszawka to wiadomo i takie tam wiecie stereotypy.

Nie o nich jednak, nie o nich. Trochę mię ten wiatyr od Tatyr natchnął i postanowiłam sprawdzić, jak to jest z huraganami tudzież zefirkami na innych planetach. Zapuściłam żurawia i wyszło nam, że my wcale tacy uprzywilejowani przez przyrodę nie jesteśmy. Mało tego, ogólnie można o naszej planecie powiedzieć, że z czym do ludzi.

Merkury
O Merkurym można powiedzieć, że nuda, panie, nuda jak w polskim filmie. Nuda jest, bo nie ma atmosfery, a jak nie ma atmosfery, to nie ma czym wiać, logiczne. Atmosfera, jeśli kiedykolwiek była, to mogłaby zaśpiewać o sobie "mamy tylko chwilęęęęęę". I już przeszła od historii. Wszystko przez stosunkowo małą masę Merkurego. To znaczy masa taka najmniejsza nie jest, bo ogólnie Merkury ciężki jest, nawet jak na planetę skalistą, ale gabaryty ma potężne inaczej. Temperatura gazu była więc wielka, prędkość ucieczki dla odmiany nikła i wszystko poszło w pizdu.

Wenus
No, Wenus to już ma się czym poszczycić, jeśli chodzi o atmosferę. Z grubsza rzecz ujmując, Ziemia to jej może buty czyścić. Atmosfera na Wenus waży 93 razy więcej niż na Ziemi i tyleż razy większe jest ciśnienie. Takie samo ciśnienie jest do uzyskania na Ziemi, tyle że trzeba zanurkować w oceanie na głębokość 1 km. Jak wieje przy powierzchni planety? Ano nie bardzo. Skoczkowie narciarscy byliby zadowoleni - co najwyżej kilka kilometrów na godzinę. Masa powietrza jest jednak znacznie większa, więc nawet takie zefirki mocno wpływają na ukształtowanie powierzchni planety (innymi słowy jeśli coś za bardzo wystaje, to się to równa do reszty). Porządnie zaczyna wiać na dużych wysokościach, w szczytach chmur (a chmury to Wenus ma słuszne, oj słuszne). Tak wiaterek zaiwania z prędkością 300 km/h.

Wenus w naturalnych kolorach. Zdjęcie z Wikipedii.

Mars
Mars to ciekawostka jest. Nadmiarem atmosfery nie grzeszy. Ciśnienie na Marsie jest takie, jak na Ziemi na wysokości 35 km nad powierzchnią. Czyli ogólnie słabo. Natomiast wbrew pozorom na Marsie potrafi wiać i to konkretnie. Ma to związek z położeniem planety względem Słońca. Kiedy planeta znajduje się blisko, otrzymuje więcej energii słonecznej i ta energia rozpędza mocno przerzedzone marsjańskie powietrze. A ponieważ Mars to jedna wielka pustynia, to mamy do czynienia z burzami piaskowymi. I ten piasek potrafi zapierniczać z prędkością 300 km/h. Jest moc, co nie?

Mars i jego atmosfera. Zdjęcie z Wikipedii.

Jowisz
Tutaj zaczyna się już grubo i konkretne. Jowisz znany jest z kilku rzeczy. Z gabarytów - nikt mu nie podskoczy w Układzie Słonecznym. Z wielkiej Czerwonej Plamy, która jest niczym innym jak potężnym huraganem. Z ilości księżyców - tu Jowiszowi też nikt nie dorówna, 62 stwierdzone naturalne satelity potrafią zawstydzić. No i właśnie z tego, że wieje (jakby Czerwonej Plamy było mało).
Ponieważ atmosfera Jowisza jest bardzo gęsta i bardzo gruba (około 5000 km), można w niej wyróżnić szereg warstw. W każdej z tych warstw zdarzają się turbulencje i zawirowania, które powodują powstanie burz. Na Jowiszu zatem mamy jedną wielką burzę. Z jednej wpadamy w drugą. Największą znaną jest oczywiście Wielka Czerwona Plama, trwały cyklon, ale plam ma Jowisz znacznie więcej. I każda plama to burza. Nawet "spokojne" wiatry jowiszowe pędzą z prędkością około 300 km/h, ale bywają i znacznie silniejsze.

Jowisz i Czerwona Plama oraz pomniejsze plamy różnych kolorów. Zdjęcie z Wikipedii.

Saturn
Saturn pod wieloma względami przypomina swojego brata Jowisza. Tam również spotkamy burze w formie owalnych struktur, jednak nie są one tak wyraźne jak na Jowiszu. Co nie oznacza, że jest spokojniej, co to to nie. Sonda Voyager, kiedy przelatywała w pobliżu Saturna, zrobiła pomiary i wyszło na to, że Saturn wszystkim pozostałym planetom pokazuje środkowy palec. Zdarzają się wiatry wiejące z prędkością 1800 km/h. To 10 razy silniej niż Ksawery.

Uran
Uran ustępuje gabarytami Jowiszowi i Saturnowi, ale niewiele ustępuje, jeśli idzie o prędkość wiatru. Na Uranie wieje nieźle, bo z prędkością 900 km/h. Zależne jest to od pór roku. Największe emocje zaczynają się w okolicy równonocy jesiennej i wiosennej. Czyli raz na 42 lata.

Uran, jakim go matka natura stworzyła. Zdjęcie z Wikipedii.

Neptun
No i mamy lidera. Neptun nie góruje wielkością, nie dobija masą, zawstydza natomiast totalnie, jeśli chodzi o prędkość wiatru. Podobny nieco do Jowisza z jego plamami, które są niczym innym jak inwazją cyklonów, na Neptunie jednak dla odmiany plamy te utrzymane są w tonacji niebieskiej (różnice w składzie atmosferycznym - znaczące ilości metanu w górnych warstwach). To właśnie na tej planecie zaobserwowano rekord wiania. 2100 km/h.

Neptun ze swoją Wielką Niebieską Plamą i pomniejszymi cyklonami. Zdjęcie z Wikipedii.

Wygląda więc na to, że powinniśmy być wdzięczni, że natura potraktowała nas tak łaskawie. No to zdrowie matki natury!

0 komentarze :

Prześlij komentarz