Ile trwa zima na Uranie?

Hej, zima ci nastała zima. Przesilenie zimowe zaliczyliśmy wczoraj, czyli Słońce zaliczyło zenicik na równoleżniku Koziorożca. Dla półkuli północnej oznacza to najkrótszy dzień w roku i bliskie Boże Narodzenie. Dla półkuli południowej wprost przeciwnie - najdłuższy dzień w roku i bliskie Boże Narodzenie.

Fotka z Wikipedii

Co ciekawe, wbrew pozorom w tym właśnie dniu Ziemia znajduje się najbliżej Słońca w swojej eliptycznej drodze wokół niego. Co to oznacza dla poszczególnych półkul? No cóż, dla północnej kąt padania promieni słonecznych jest najmniejszy, ale Ziemia jest najbliżej Słońca. Na półkuli południowej kąt padania promieni jest największy i... Ziemia jest najbliżej Słońca (zaskoczka, co nie?). Na półkuli południowej mamy w związku z tym większe ampitudy temperatur między zimą a latem, niż na półkuli północnej. Dla szerokości geograficznych analogicznych naszym, czyli gdzieś w rejonach Nowej Zelandii (albo Patagonii, cholera wie) zimy są więc gwałtowniejsze i zimniejsze niż nasze, a lata gorętsze.

Zostawmy jednak Ziemię, Ziemia sobie świetnie bez nas poradzi, a sięgnijmy, gdzie wzrok nie sięga i zobaczmy, jak tam się sprawa z porami roku rysuje na innych planetach. Od najbliższej Słońcu zacznijmy.

Merkury.
Na Merkurym nie ma czegoś takiego jak pory roku. Przynajmniej rozumiane klasycznie. Można natomiast wyróżnić permanentny dzień w jednej części planety i permanentną noc w innej. To oznacza, że w miejscach nasłonecznionych temperatura sięga, bagatela, 400 stopni C, a w tych, do których promienie słoneczne nigdy nie docierają (a są takie i jest tam - uwaga - lód!), mróz nie wstaje ponad -180 st C.

Wenus
Na Wenus nie ma czegoś takiego jak zima z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że z natury mamy tam do czynienia z trwałym piekarnikiem, który się wziął był utworzył, bo Wenus niezwykle lekkomyślnie gospodarowała swoimi oceanami. Te wyparowały - pardą maj frencz - w pizdu, zrobił się wypasiony efekt cieplarniany i mamy to, co mamy. Druga przyczyna jest równie naturalna jak pierwsza. Kąt nachylenia równika Wenus względem płaszczyzny orbity wynosi tylko 3 stopnie. Nie ma więc jakichś znaczących różnic temperatur.

Mars
Mars pod względem pór roku jest nam najbliższy. Generalnie mamy to samo, co u nas, tylko że dwa razy dłużej, ponieważ rok marsjański trwa prawie dwa razy tyle co ziemski.

Ziemia i Mars w zachowanej skali. Z Wikipedii

Nachylenie równika Marsa względem jego orbity wynosi 25 stopni z kawałeczkiem, czyli jest podobnie jak w przypadku Ziemi (Ziemia ma 23 stopnie z kawałkiem). Zima trwa więc na Marsie w przybliżeniu pół roku. Temperatura nie powala (niespełna -90 stopni Celsjusza), ale za to lato dałoby się przeżyć (jakieś -5 stopni). Czulibyśmy się jak na przedłużonym urlopie w rejonach naszego bieguna północnego. Obleci.

Jowisz
Nasz wielki brat zaliczył lekki odchył, ale z pewnością nie taki, który gwarantowałby istnienie rasowych pór roku. Cóż to jest 3,12 stopnia! Pikuś, panie dzieju, pikuś. Za to huragany i mrozy jowiszowe pikusiem bynajmniej nie są. Gdybyśmy powiedzieli, że pi...dzi jak w kieleckiem, oddalibyśmy jedynie lekkość zefirku w chwili szczególnej ciszy. Ksawery toczy pianę z pyska z zazdrości, to pewne. Na Jowiszu panuje trzaskający mróz, ale jest to mróz permanentny. Kraina wiecznych łowów. Tfu, lodów.

Saturn
Ciekawa sprawa. Gdyby Saturn był planetą skalistą podobną do Ziemi, mielibyśmy do czynienia z rasowymi czterema porami roku. Rzecz jasna odpowiednio dłuższymi niż na Ziemi. Tak prawie trzydzieści razy dłuższymi. Z odpowiednio skorygowaną ampitudą temperatur, oczywiście. Saturn jest bowiem nachylony równikiem względem płaszczyzny orbity wokół Słońca o ponad 26 st. Gdyby więc warunki na jego powierzchni (o ile ocean ciekłego wodoru, najpierw metalicznego, potem zwykłego można nazwać powierzchnią) były inne, pory roku, a więc i zimę dałoby się zaobserwować. Dziś jednak wiadomo tylko tyle, że na Saturnie wieje bardziej niż na Jowiszu. Ksawery rwie włosię z głowy.

Uran
Siódma planeta naszego Układu Słonecznego pojechała po bandzie. Stopień nachylenia osi do płaszczyzny orbity wynosi...97 stopni. Inaczej mówiąc, gdzie inni mają głowę, Uran ma zadek. Jeszcze inaczej mówiąc w płaszczyźnie, gdzie wszystkie normalne planety mają równik, Uran ma bieguny. Wyobraźcie sobie jednak, że zaobserwowano ostatnimi czasy coś, co wskazuje na zmianę pór roku na tej planecie. Bez szału może, nie ma nic spektakularnego, czym można by się podniecać (poza huraganami, rzecz jasna), ale jednak coś jest na rzeczy. Kiedy na Uranie ma nastać jesienna lub wiosenna równonoc, wzmagają się takie czy inne zjawiska.
Ile trwa zima na Uranie? No cóż, skromne 21 lat, czyli 84 razy dłużej niż na Ziemi. Gdybyśmy mieszkali na Uranie, przeżycie całego roku od wiosny do wiosny można by traktować jako życiowy sukces ;)

Neptun
Ta planeta na rubieżach naszego Układu Słonecznego ma właśnie rasowe zimy i lata. Kąt nachylenia wynosi 29 stopni i wszelkie przesłanki są spełnione, by fakt pór roku zaistniał.

Neptun i jego wielka niebieska plama. Z Wikipedii

Każda pora roku ma swoje zjawiska atmosferyczne, przynajmniej tak to wnoszą naukowcy. Ciężko jednak to stwierdzić z całą pewnością, bo czas wzmożonych obserwacji jest za krótki. Cóż, każda z pór roku trwa po 40 lat. Można więc powiedzieć, że latem dzieje się to, zimą dla odmiany bardziej wieje, tudzież zdarza się jeszcze coś innego.

No, my tu sobie pitu-pitu, krążymy gdzieś po orbitach, a tutaj za moment pierwsza gwiazdka i tego typu sprawy. Najlepszego więc, moi mili, niech Wam w przyszłym roku układ planet sprzyja. I niech jaka kometa porządna się pokaże, cobyśmy mieli na czym oko zawiesić. Ahoj!

4 komentarze :

  1. *od najbliższej Słońcu
    bo brzmi tak jakby Ziemi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tego można wnosić, że są takie miejsca na Merkurym, gdzie jest średnio długookresowo ok. 20°C i można wybudować nawet dom bez ogrzewania w takim miejscu. Tylko pewnie doświetlenie jest takie, jak w dzień polarny na Ziemi - szaro przez cały długi dzień. Pewnie możnaby nawet imprezę tam urządzić, tylko atmosfery jakoś nie ma...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atmosferę na imprezie to się buduje samemu ;) Natomiast to miejsce, gdzie jest 20 stopni, to raczej takie małe by było... chociaż masz rację, chałupa może by się i zmieściła. No i ten powolny obrót planety wokół własnej osi. Jakbyśmy mieli do czynienia z przyczepą kempingową na kółkach, żeby od biedy przesunąć nieco, jak zaczniemy wchodzić w chłodek, to żyć, nie umierać ;)

      Usuń