Zimowy Jowisz okiem laika

Zabieram się za pisanie, lewym okiem łypiąc na telewizornię, gdzie nasi szczypiorniści właśnie dogonili Szwedów w ilości bamek, prawą ręką sięgając po wiadro z kawą. Prawe oko zawiesiłam na zdjęciu, które udało mi się zrobić... Czymże, ach czym? Komórą oczywiście, wszak uważam się za prekursorkę i matkę-założycielkę astrofotografii komórkowej. Panie i panowie, duża biała kropa to Księżyc nasz własny, mała biała kropka to Jowisz. Jak ktoś intensywniej okiem łypnie, to i inne punkty zobaczy.


Jowisz króluje na niebie. Jest świetnie widoczny ponad wschodnim horyzontem. Po zachodzie słońca na wysokości około 15 st. nad powierzchnią naszej planety, ale w miarę upływu godzin wędruje kolega w górę, aż do wysokości 60 st. nad ziemią, w którym to punkcie znajduje się w porze, kiedy telewizornia zaczyna nadawać jakieś normalne filmy (albo przynajmniej mniej durne). Czyli około 22.30. A nie, sorry, wtedy to dopiero kończą nadawać jakiś szit. Lepsze filmy to po północy.

Jowisz w każdym razie widoczny jest pięknie i carpe kurde diem, bo będzie coraz gorzej. Teraz jego jasność osiągnęła -2,6 m, co jest wynikiem wielce przyzwoitym. 

Astrofotografia komórkowa zaszczytna jest wielce, ale pełnię swoich wdzięków nasz wielki brat zaprezentuje - co oczywiste - przez teleskop. I to taki porządny.

Zdjęcie z technologie.gazeta.pl

Albo jeszcze lepiej - okiem sondy. Czy coś w ten deseń.

Zdjęcie z adk.astronet.pl

Tak czy inaczej miło jest, kiedy człowiek zmęczony wraca z roboty, wlecze się z przystanku noga za nogą, spojrzy w niebo, a tam Jowisz. I od razu jakoś lepiej się robi, mimo że ziąb potworny i ślisko tak, że można nogi połamać. No, ale sorry, taki mamy klimat...

Ładną tę noteczkę, niedługą pisałam zerkając na info zawarte na stronie news.astronet.pl.

0 komentarze :

Prześlij komentarz