Z cyklu kwiaty w kosmosie - Mgławica Irys

Bez dwóch zdań jest piękna. De gustibus non disputandum est, wszyscy to wiemy, ale wiedza wiedzą, a ja sprzedam kopniaka każdemu, kto się uprze, że jednak nie zachwyca. Coś tam w tytule o kwiatkach zapodałam, to czas przejść do meritum. Mgławica Irys, moi drodzy, ksywa NGC 7023, bez kitu jedna z najurokliwszych obłoków pyłu i gazu, jakie można zaobserwować we wszechświecie.

Zdjęcie z apod.nasa.gov

Uroczy kwiatuszek do najmniejszych nie należy i gabaryty ma raczej XXL. "Płatki" Irysa rozciągają się na około 6 lat świetlnych. Tak naprawdę Mgławica Irys to nie pozostałość po efektownym zgonie supernowej, nie jest mgławicą planetarną. Jest miejscem narodzin nowych gwiazd. Jednym z wielu w kosmosie, żadne mecyje. Tak czy inaczej dobrze mieć świadomość, że ciągle jeszcze powstają nowe gwiazdy (a my już pięć miliardów lat wokół naszego słoneczka) i że miejsca te są tak piękne. W środku NGC 7023 znajdziemy bardzo jasną gwiazdę o nieprzeciętnie czarownej nazwie SAO 19158 i to ona głównie sprawia, że obiekt jest widoczny, ale nie tylko. Świeci tam trochę innych, młodych gwiazd, które niedawno powstały. 

Co dalej? Cóż, to, co zwykle. Za czas, który w kosmosie jest mgnieniem, a nas przyprawiłby o zawał, mgławica rozproszy się na skutek promieniowania tych gwiazd, które z niej się wyodrębniły. Rozpiżą własny żłobek, znaczy się.


0 komentarze :

Prześlij komentarz