Co ciekawego na nocnym niebie? Powoli ku gwiazdozbiorom zimowym

Jesień. Taka późna. Zauważyli to zwłaszcza ci, którzy rano muszą skrobać samochody. Żółwik, ziomy, pozdrawiam. Jesień więc jest (a echo na to mać, mać, mać) i powoli kierujemy się ku zimie. I tu was zaskoczę - to lubię. Zima to czas, kiedy obserwujemy na niebie najpiękniejsze gwiazdozbiory i najjaśniejszą gwiazdę obserwowaną z Ziemi, czyli Syriusza. I tak się szczęśliwie składa, że widać go z naszych szerokości geograficznych (w tym momencie machamy czule do mieszkańców Australii i RPA, a oni nam odmachują i coś napomykają o Wielkim i Małym Obłoku Magellana, dranie).

Widać więc wysoko na wschodnim nieboskłonie gwiazdozbiór Byka, a w nim cudownej urody gromadę otwartą, czyli Plejady (aka M45). W Byku są również Hiady, ale to Plejady zachwycały, zachwycają i zachwycać będą, nie przestaną być też mylone z osobnym gwiazdozbiorem lub - olaboga - z Małą Niedźwiedzicą.


Nad południowym horyzontem widać też Procjona, czyli główną gwiazdę konstelacji Małego Psa. Wzejście Procjona oznacza ni mniej, ni więcej, że lada moment zacznie być pięknie widoczny Syriusz w gwiazdozbiorze Wielkiego Psa, a to oznacza z kolei, że na pewno na niebie widoczny jest już Orion.


Łezka się w oku kręci, bo to dla niego warowałam na balkonie o trzeciej w nocy wyposażona w latarkę, książkę z "antologią" gwiazdozbiorów, lunetę z czasów późnego Breżniewa oraz termosik z ciepłym co nieco. A właśnie że nie, w termosiku była herbatka. W Orionie, konkretnie w okolicy jego pasa mamy Wielką Mgławicę, miejsce, w którym trwa gwiezdny rozród. Wielką Mgławicę można zobaczyć już przez lornetkę, a jest na czym oko zawiesić. Zacieram ręcę.

1 komentarze :

  1. A całe lata żyło się w przeświadczeniu, że tam na górze są tylko jakieś tam... Punkciki...

    OdpowiedzUsuń